piątek, 6 września 2013

Epilog


                             4 lata później


-Ten paluszek tutaj a ten tutaj i naciśnij. Pięknie, jeszcze raz- usłyszałam głos mojego ukochanego męża z salonu.
Skończyłam prasować śpioszki i zaczęłam je składać. Gdy skończyłam włożyłam wszystkie do szafki i poszłam w stronę salonu. Zatrzymałam się w drzwiach opierając o framugę i podziwiałam najbardziej uroczy widok na świecie. Nathan siedział w szarych spodniach od dresu przy fortepianie a na jego kolanach siedział nasz synek i z zafascynowaniem naciskał klawisze :
-Synku tutaj, nie tu tylko oooo... tu !-Nath nakierował jego paluszki na odpowiednie klawisze o chłopczyk od razu je nacisnął
-Dobra mały, powtarzamy wszystko jeszcze raz i pokazujemy mamie, dobrze ?-mój mąż poprawił synka na kolanach i zaczęli jeszcze raz.
Nathan przesuwał paluszki Rixona po klawiszach a on z zachwytem je naciskał. Gdy skończyli Sykes pocałował naszego synka w główkę :
-Brawo, teraz pokarzemy mamie- powiedział a ja szybko wycofałam się do pokoju i udawałam, że sprzątam zabawki
-Bonnie ! Chodź do nas na chwilę !-krzyknął a ja z uśmiechem poszłam do salonu. 
Siadłam obok fortepianu na fotelu :
-Wołałeś mnie?-spytałam poprawiając włoski Rixonowi
-Tak, zobacz jakiego masz zdolnego synka !-powiedział Nath i zaczęli grać.
Nie mogłam się oprzeć i zrobiłam im zdjęcie. 



Na koniec Rixon zaśmiał się słodko i walnął całą rączką w klawisze robiąc spory hałas. Zaczęłam się śmiać i bić brawo mojemu małemu muzykowi. Chłopczyk zaśmiał się jeszcze raz i wyciągnął do mnie rączki :
-Chyba już wystarczy tego grania- powiedziałam biorąc synka na ręce
-Jest bardzo muzykalny, będzie pięknie grać na pianinie- powiedział Nath wstając od fortepianu
-Gitarze-poprawiłam go
-Fortepianie.
-Nie,gitarze.
-Bonnie !
-Nathan !
-Byłoby łatwiej gdyby...- zaczęłam ale nie skończyłam bo łzy napłynęły mi do oczu, przycisnęłam do siebie bliżej Rixona i siadłam na kanapie, Nathan kucnął naprzeciw mnie
-Ej, kochanie nie obwiniaj się o to. Nie myśl o tym- chłopak głaskał mnie po kolanie
-Wiem ale...-łzy zaczęły mi spływać po policzkach
-Kochanie bliźniak Rixona był chory i słaby, nie nasza wina...- powiedział cicho siadając obok mnie, przytulił nas oboje
-Jeśli chcesz to zrobimy sobie następnego Rixona, albo Rixonę jeśli chcesz-dodał a ja mimo woli się zaśmiałam
-Nathan..-jęknęłam a on uśmiechnął się
-No co ? Wtedy Rixon będzie grał na fortepianie a nasz drugi dzidziuś będzie grał na gitarze- powiedział a ja spojrzałam na niego mrużąc oczy
-No co?-spytał znowu
-Idę położyć Rixona spać a ty sobie przemyśl co powiedziałeś-udawałam poważną ale uśmiechałam się pod nosem.
Zabrałam mojego synka do jego pokoiku i zaczęłam go przygotowywać do spania. Najwyraźniej lekcja gry na fortepianie bardzo go zmęczyła bo usnął prawie od razu. Zamknęłam delikatnie drzwi pokoju i poszłam cicho do sypialni. Gdy weszłam do środka Nathan leżał w samych bokserkach na łóżku i oglądał nasze zdjęcia ze ślubu stojące na szafce obok łóżka :
-Już idziesz spać ?-spytałam przebierając się w piżamę
-Ślicznie wyglądałaś w tej sukience, jak cie w niej zobaczyłem pierwszy raz to myślałem, że padnę z wrażenia- powiedział patrząc z uśmiechem na zdjęcie, na którym składamy sobie przysięgę 
-Ty też wyglądałeś nieźle w garniturze- powiedziałam a on się zaśmiał
-Ciągle sprawdzałem czy się nie ubrudziłem-śmiał się
-Ja się bawiłam sukienką, majdałam nią we wszystkie strony-mruknęłam 
-Wiem, nie dało się nie zauważyć. Chodź tu do mnie- powiedział rozkładając ręce.
Weszłam na łóżko i ułożyłam się na jego prawym boku a lewą nogę położyłam między jego nogami. Przytuliłam się do niego a on pocałował mnie w głowę :
-Posłuchaj, Rixon będzie grał na gitarze i śpiewał-powiedział a ja spojrzałam na niego ubawiona
-Naprawdę ?-spytałam
-Tak, ale pod jednym warunkiem-zaznaczył z szerokim uśmiechem
-Jakim ?-spytałam niepewnie
-Zrobimy sobie następne dziecko.
Spojrzałam na niego zaskoczona i zaczęłam się śmiać :
-Chyba żartujesz- wydusiłam przez śmiech
-Ja mówię poważnie.
Nathan zrobił oburzoną minę i przekręcił się tak, że był nade mną :
-Wiesz, w sumie to niepotrzebne mi twoje zdanie. Ostatnio zrobiłem ci dziecko bez pytania- powiedział a ja zaczęłam się jeszcze bardziej śmiać.
Nagle zaczął dzwonić mi telefon, okazało się że to był Jay, który w tej chwili jest w podróży poślubnej w Australii. Chciał porozmawiać ze swoim chrześniakiem, powiedziałam mu że już śpi więc on zawiedziony obiecał, że zadzwonił jutro. Poleżałam z Nathanem jeszcze chwilę rozmawiając o drugim dziecku a potem mój mąż i ja spełniliśmy warunek naszej umowy.

~~~

Nathan, ja i Rixon pojechaliśmy na nasze pierwsze, wspólne wakacje. Nath wybrał Barbados, plaża, słońce, piękne morze. Podczas gdy on stał na kocu na plaży, ja mój mały chłopiec bawiliśmy się w berka na brzegu. Rixon biegał tak, żeby woda chlupała mu głośno pod nogami. W końcu złapałam go i zawołałam do nas Nathana. Byliśmy razem tak długo, że nie wyobrażam sobie co by było, gdybym wtedy na castingu nie poszła go podsłuchać i gdybym nie wylądowała z nim w zespole. Każda nasza kłótnia, nasze problemy nie miały dla mnie teraz znaczenia. Nathan i ja jesteśmy razem na dobre i na złe. Na zawsze. 


                                                                    Koniec
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję, dziękuję, dziękuję !
Za wspólnie spędzony czas, za wszystkie komentarze, za groźby, za wsparcie. 
Naprawdę dziękuję wam z całego serca !
Mogłabym wymienić dużo osób, które komentowały mojego bloga, dziękuję im bardzo ! :***
Należy jednak wymieć te, bez których nie wyobrażam sobie pisania :
-Willow, czyli moja Alex. Dziękuję ci za wszystko, ty na pewno wiesz za co ^^
-Alicee, czyli moja ukochana Mama ! Tobie dziękuję za nasze kłótnie na GG, ciągłe wyzwiska i groźby śmierci, kocham cie <33333
Te dwie dziewczyny zasługują na największe podziękowania :D
Teraz krótkie podsumowanie :
-wyświetlenia : 37 424
-komentarze : 574 
-posty : 47
Każdemu, kto komentował zawsze to opowiadanie, jeszcze raz wysyłam całusy :****
PROSZĘ ABY KAŻDY KTO PRZECZYTA PROLOG ZOSTAWIŁ KOMENTARZ ;)
Kocham was bardzo ♥♥♥♥♥♥♥♥

PS. Tutaj jest moje nowe opo jeśli ktoś by nie wiedział <<<KLIK>>

sobota, 24 sierpnia 2013

Rozdział 40

-Bonnie proszę, zrób to dla mnie- powiedział Nathan patrząc na mnie wyczekująco
-Nie mów tak, to chwyt poniżej pasa- powiedziałam krzyżując ręce na piersi
-Wiem ale nie dajesz mi wyboru-mruknął wyciągając w moją stronę rękę, w której trzymał małe pudełko
-Skąd ty to w ogóle masz ?-spytałam grając na zwłokę
-Kelsey mi dała, w końcu jej już to nie potrzebne- powiedział i pomachał pudełkiem
-Nathan...
-Żadne Nathan do cholery ! Weź ten test i go zrób bo nie wytrzymam z tobą i twoimi humorami. Jeśli jesteś w ciąży...- powiedział ale przerwał gdy wyrwałam mu pudełko i zaczęłam iść do łazienki
-Nie jestem w żadnej cholernej ciąży ! Mam humory bo przygotowuję nasz ślub i nie wszystko idzie tak jakbym chciała i po prostu mnie to wkurza- powiedziałam i weszłam do łazienki trzaskając drzwiami
-Nie zwalaj na nasz ślub !-krzyknął Nath ukrywając rozbawienie.
Otworzyłam pudełko i przeczytałam instrukcje, zrobiłam wszystko co trzeba i zostawiłam pasek na pralce nie patrząc na niego po czym wyszłam z łazienki. Weszłam do salonu gdzie Nathan siedział na kanapie i przełączał kanały. Siadłam koło niego :
-Test leży w łazience na pralce. Idź i sprawdź czy jesteś tatusiem- powiedziałam a on popatrzył na mnie rozbawiony
-Ty patrzyłaś ?-spytał wstając
-Nie, ty sprawdź bo to ty uważasz, że jestem w ciąży-mruknęłam a chłopak poszedł do łazienki.
Słyszałam jak zapala światło a potem wchodzi do łazienki. Potem wziął do ręki pudełko, które po chwili upadło. Spojrzałam zdziwiona w stronę korytarza :
-Wszystko dobrze ?-krzyknęłam
-Tak.
Wróciłam wzrokiem do telewizora a gdy usłyszałam ciche kroki znów spojrzałam na korytarz gdzie po chwili pojawił się Nathan a testem w ręce :
-Bonnie ?
-Tak ?- widząc jego nic nie mówiącą minę zaczęłam się domyślać wyniku
-Jesteś w ciąży- powiedział cicho patrząc mi prosto w oczy
-Co ?-wyszeptałam a w moich oczach pojawiły się łzy
-Jesteś w ciąży-powtórzył drżącym głosem
-O boże...I co teraz?-spytałam
-Będziemy rodzicami-powiedział Nathan a na jego twarzy wyrósł uśmiech-Boże... Będziemy rodzicami !!!- zaczął się wydzierać i rzucił się na mnie na kanapę
-Nathan !- zaśmiałam się a on zaczął mnie całować
-Kocham cie !- powiedział a potem podciągnął mi bluzkę i zaczął całować po brzuchu- Was też kocham- powiedział do mojego brzucha
-Was ?-spytałam ze śmiechem 
-No tak, przecież chciałaś mieć bliźniaki-powiedział i uśmiechnął się jeszcze szerzej
-Oj Nathan...-rozpłakałam się a on zaczął mnie przytulać i głaskać po głowie
-Spokojnie kochanie, damy radę. Tylko teraz mamy problem- powiedział a ja spojrzałam na niego zdziwiona ocierając łzy
-Niby jaki ?
-Ślub. Trzeba go zrobić wcześniej, zanim urodzą się dzieci i zanim ci brzuch urośnie- powiedział a ja zrobiłam oburzoną minę i objęłam rękami brzuch
-Co ty masz do mojego brzucha ?-spytałam a on się zaśmiał
-Ja nic, uwierz, że dla mnie nie ma nic seksowniejszego niż ty z brzuchem- powiedział śmiejąc się a ja patrzyłam na niego jak na idiotę- Ale sukienka jest szyta na twoje teraźniejsze wymiary-dodał 
-Masz racje... W takim razie muszę zmienić datę ślubu, zmienić termin w lokalu i obdzwonić gości- powiedziałam opierając się na Nathanie
-O nie, ja to zrobię- powiedział ostro
-Niby dlaczego ?- spytałam
-Dlatego- powiedział pokazując na test, który leżał na stoliku obok kanapy
-Nathan...- jęknęłam przewracają oczami
-O nie, nie ma mowy. Nosisz w brzuchu moje dzieci, nie będziesz się przemęczać. Ja się tym zajmę a gdybym czegoś nie wiedział to cie spytam- powiedział a ja skapitulowałam.
Nathan zadzwonił go swoich rodziców i przekazał im radosną nowinę. Gratulowali nam gorąco i od razu zaoferowali swoją pomoc. Potem Nath chciał zadzwonić do chłopaków ale uznaliśmy, że powiemy im to po jutrzejszym koncercie.

~~~~

Po zejściu ze sceny udaliśmy się do garderoby chłopców gdzie czekały już Kelsey i Nareesha. Wszyscy się przebrali i rozsiedli gdzie było wolne miejsce. Ukradkiem dałam Kevinowi kamerę, żeby nagrał reakcję chłopaków. Nathan złapał mnie za rękę i wyprowadził na środek pokoju :
-Ej uciszcie się na chwilę, chcielibyśmy wam coś powiedzieć-krzyknął Nath ale wszyscy byli zajęci czymś innym
-Zamknijcie się !-wrzasnęłam a w pokoju zaległa cisza i wszyscy spojrzeli na mnie zaskoczeni- Kontynuuj- powiedziałam z uśmiechem do Nathana a on się uśmiechnął
-Więc tak, chcieliśmy wam oznajmić, że nasz ślub odbędzie w przyszłym miesiącu- powiedział 
-Dlaczego ?-spytał zdziwiony Jay, nagle Max wstał gwałtownie
-Chwila, chyba nie ...-zaczął ale przerwał mu Nath
-Bonnie jest w ciąży- powiedział a wszyscy wydali głośny okrzyk
-Ja jestem chrzestnym, zaklepuje !-wydarł się Jay unosząc obie dłonie w górę
-Jay ale ty potrafisz popsuć nastrój-powiedział Siva patrząc na niego jak na idiotę
-Oj tam, nie ważne. Bonnie chodź tu, niech cie uściskam- powiedział Loczek podchodząc do mnie, zaczął przytulać.
Zostałam wyściskana przez wszystkich zebranych, oczywiście chłopaki uznali moją ciążę za świetny powód do imprezy. Pojechaliśmy do hotelu, żeby się przebrać na wyjście do klubu. Nathan poszedł wziąć prysznic a ja założyłam ciuchy. Gdy chłopak wyszedł z łazienki ubrał się szybko i razem zeszliśmy do auta. W klubie mieliśmy wynajęty boks w którym mieściliśmy się wszyscy. Jay przyniósł najdroższego szampana i rozlał go nam do kieliszków wcześniej robiąc fontannę z napoju :
-Jay ale ty jesteś lizus, myślisz że jak kupisz szampana to cie wezmą na chrzestnego ?-spytał Tom wstając z kieliszkiem w ręce
-Cicho bądź !-warknął na niego loczek.
Wstaliśmy wszyscy i Jay wzniósł toast :
-Wypijmy za zdrowie dziecka Bonnie i Nathana, to będzie najładniejsze i najbardziej uzdolnione muzycznie dzieciątko na świecie !  


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak ładnie prosiłyście, że nie mogłam wam odmówić więc macie rozdział ! :D
Mam nadzieję, że się podoba bo bardzo się starałam ^^
I nie , nie dodam jeszcze jednego xD
Kocham was miśki <33333333

niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdział 39

-Zaraz zwymiotuje- powiedziała Nareesha stojac przed ogromnym lustrem.
Była już pomalowana, włosy spływały kaskadą na jej ramiona a sukienka świeciła bielą w słońcu.
Ja i Kelsey również skorzystałyśmy z usług koleżanki kosmetyczki, miałyśmy zrobiony makijaż :
-Nareesha nie panikuj- powiedziałam z uśmiechem
-Wszystko będzie dobrze- dodała Kels
-Mhmmm- wyjąkała mulatka.
Ja i Kelsey miałyśmy identyczne sukienki. Nareesha stanęła do nas przodem, wyglądała niesamowicie.


-Dziękuję wam dziewczyny, za wszystko- powiedziała ze łzami w oczach
-Przestań, nie po to siedziałam godzinę z zamkniętymi oczami, żeby się teraz przez ciebie rozpłakać !- powiedziała Kels wachlując sobie oczy, żeby nie płakać
-I tak będziesz płakać- zaśmiałam się
-Ty też !-wytknęły mi obydwie
-Ja nie płaczę na ślubach- powiedziałam z zwycięskim uśmiechem
-Oj zdziwisz się- mruknęła Kels z dziwnym uśmiechem.

~~~~ Perspektywa Nathana ~~~~

Całą piątką siedzieliśmy w sali w budynku obok kościoła, Siva ciągle poprawiał krawat albo spinki przy koszuli :
-Rozerwiesz ją- powiedział Jay
-Co ? Kogo ? Nareeshe ?!- krzyknął Siva z przerażeniem na twarzy
-Koszulę, kretynie- powiedział Jay a mulat pokiwał tempo głową i siadł spokojnie
- A ty młody ? Dajesz rade ?-spytał Tom klepiąc mnie ze śmiechem po plecach
-Jasne- powiedziałem drżącym głosem, który w mojej głowie miał brzmieć pewnie
-Spokojnie, przecież wszystko będzie dobrze !- wykrzyknął Max
-Panowie, już czas-powiedziałem patrząc na zegarek.
Wszyscy razem poszliśmy do kościoła.

~~~~Perspektywa Bonnie~~~~

-Dziewczyny, już czas- przyszedł do nas ojciec Nareeshy.
Poszliśmy do kościoła, panna młoda szła przodem prowadzona przez tatę przed nią jej małe kuzynki rzucały kwiatki. Ja i Kels, trzymając bukiety, szłyśmy na końcu. Chłopaki stali niedaleko ołtarza i szeroko się uśmiechali. Potem ojciec Nareeshy oddał ją w ręce Sivy i rozpoczęła się uroczystość.

~~~~
-Gorzko, gorzko, gorzko !!!- wszyscy krzyczeli a para młoda w końcu się pocałowała.
Msza się skończyła i wszyscy pojechali do wynajętego lokalu. Oczywiście nie obyło się bez płaczu- Jay, Kelsey, Nareesha i Siva płakali jak idioci. Prezenty i kwiaty już zostały rozdane, obiad zjedzony więc wszyscy poszli na parkiet. Nie trwało to długo, na zmianę ktoś wołał wszystkich do stolika, żeby się napić. Teraz wszyscy siedzimy przy stole, ja mam na sobie moją sukienkę. Wznieśliśmy jeszcze jeden toast za Sive i Nareeshe i poszliśmy tańczyć.

~~~~~

Gdy wybiła odpowiednia godzina zaczęły się oczepiny. Oczywiście chłopaki zgłosili się jako pierwsi i wyszli z tej zabawy jeszcze bardziej pijani. Po kilku różnych zabawach w końcu Nareesha miała rzucać swój bukiet więc ustawiłam się z innymi dziewczynami. Spojrzałam w stronę Nathana, uśmiechał się szeroko i bezgłośnie powiedział do mnie "Łap". Uśmiechnęłam się do niego :
-Uwaga rzucam !- powiedziała Nareesha odwracając się tyłem do nas.
Po chwili bukiet już był w powietrzu i leciał w moją stronę, wyciągnęłam rękę tak jak dziewczyna obok mnie ale kwiaty znalazły się w mojej ręce. Wszyscy zaczęli bić brawo a ja zwycięsko uniosłam zdobycz śmiejąc się. Po chwili usłyszałam głos jednego z mężczyzn, który prowadził zabawy weselne :
-Myślę, że teraz pora na pewną niespodziankę dla pewnej pani.
Zrobiłam zdziwioną minę i rozejrzałam się wkoło, wszyscy odeszli na boki a ja stałam sama na środku parkietu z bukietem w ręce. Spojrzałam na chłopaków- wszyscy mieli miny jakby się mieli zaraz rozpłakać ale zawzięcie pokazywali mi kciuki w górę.
I wtedy go zobaczyłam, Nathan szedł w moją stronę a ręce trzymał mikrofon. Uśmiechał się nerwowo, podniósł urządzenie do ust :
-Odkąd zgodziłaś się być moją dziewczyną myślę tylko o tym, abyś w końcu została moją żoną. Niestety ty kompletnie się do tego nie palisz- powiedział a po sali przebiegł śmiech, sama też się uśmiechnęłam
-Tym razem nie dam się zbyć, kilka razy ci już odpuściłem ale tym razem nie. Zresztą bukiet, który masz w ręce musi coś oznaczać- powiedział klękając przede mną.
Wciągnęłam gwałtowanie powietrze gdy położył mikrofon na ziemi i wyciągnął z kieszeni małe pudełko :
-Chce cie rozpieszczać, ubóstwiać i kochać. Chce cie traktować jak księżniczkę, moją księżniczkę. Bonnie, zostaniesz moją żoną ?-spytał a po sali rozległo się jedno wielkie " oooo".
Rozejrzałam się dookoła- całe The Wanted oraz Kelsey i Nareesha kiwali gorączkowo głowami :
-Tak.
Rozległ się jeden,wielki wrzask i brawa a Nathan odetchnął z ulgą. Włożył mi na palec piękny pierścionek i wstał :
-Przez chwilę myślałem, że odmówisz- powiedział a w jego oczach zobaczyłam łzy
-Głupek- powiedziałam i pocałowałam go a wkoło rozległy się brawa.
Podbiegli do nas wszyscy i zaczęli nas ściskać a ja rozpłakałam się na dobre, tak samo jak reszta :
-Boże, Bonnie nie rób tak więcej ! Myśleliśmy, że odmówisz !- pisnęła Kelsey 
-Właśnie, Tom już chował twarz w dłoniach ale ty na szczęście powiedziałaś tak- powiedział Max przytulając mnie
-Haha dobra a teraz jeśli pozwolicie chciałabym pobyć chwilę sama z moim narzeczonym- powiedziałam w wszyscy odeszli.
Trzymając za rękę Nathan wyszliśmy na wielki taras, chłopak przytulił mnie od tyłu :
-Teraz będziesz zajęta organizacją naszego ślubu- powiedział cicho do mojego ucha
-Znowu się będziesz denerwował, że nie spędzam z tobą czasu- wytknęłam mu a on się zaśmiał
-Nie będę się denerwował bo spędzimy razem resztę życia, kochanie.


~~~~~~~~~~~~~~~~~
Co jak co ale końcówki to mi wychodzą fajne xD
To jest prawdopodobnie ostatni rdz, chyba że coś sb umyśle i dobije do 40 a potem epilog :D
Ale wątpię :p
Mam nadzieję, że wam się podoba bo mi tak :)
Kocham i dzięki za wszystko <3333

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 38

-Nareesha dobrze w tym wyglądasz - powiedziałam tonem,który miał być dosadny
-Średnio mi się podoba. Przymierzę jeszcze tą- powiedziała Nareesha a ja i Kelsey westchnęłyśmy głośno rozwalając się na fotelach, które stały przed przymierzalnią
-Gdybym wiedziała, że tak to będzie wyglądać w życiu bym się nie zgodziła- powiedziałam sprawdzając godzinę, siedziałyśmy tu już 3 godzinę
-Myślałam, że z sukienką pójdzie szybko. Tutaj jest tyle sukienek, że gdyby wybrać pierwszą z brzegu to i tak by była piękna- powiedziała Kels wzdychając
-Nareesha chyba tego nie rozumie. Mogę się założyć, że przymierzy wszystkie sukienki a i tak kupi pierwszą- powiedziałam a blondynka spojrzała na mnie przerażonym wzrokiem
-Nawet tak nie mów...
W tym momencie zasłony przymierzalni otworzyły się i wyszła z niej mulatka:
-Dziewczyny co myślicie ?- spytała a my gapiłyśmy się w nią jak w obrazek
-Wyglądasz ...- zaczęłam
-Bosko !- wykrzyczała Kelsey wstając, podleciała do panny młodej i zaczęła oglądać ją z bliska
-Naprawdę? - spytała przeglądając się w lusterku i gładząc dłońmi suknie
-Tak !- krzyknęłyśmy zgodnie
-Wziąć ją ?- spytała robiąc obrót aż sukienka zawirowała w powietrzu
-Tak !- krzyknęłyśmy znowu
-Dobrze, to idę się przebrać- powiedziała radośnie i weszła do przymierzalni
-Chwała ci panie !- westchnęła Kelsey- Nareszcie wybrała sukienkę.
-Jeszcze tylko buty i welon- powiedziałam a blondynka jęknęła
-Ja pierdziele...
Nareesha wyszła z sukienką w rękach i poszłyśmy do kasy. Nathan zapakował suknię to specjalnego pokrowca i powiesił na specjalnym uchwycie :
-To teraz welon ?-spytał z uśmiechem a my pokiwałyśmy głowami.
Na szczęście to poszło szybko- Nareesha wybrała drugi welon, który założyła na głowę. Z zakupami zapakowałyśmy się do auta i wróciłyśmy do domu. Mulatka powiedziała, że buty sama sobie zaprojektuje więc nie ma problemu. W domu sukienkę schowałyśmy w pokoju moim i Nathana, żeby Siva jej nie zobaczył. Zadowolone z zakupów choć zmęczone trochę niezdecydowaniem Nareeshy dostałyśmy z Kelsey  w ramach rekompensaty deser lodowy i kawę mrożoną. Siadłyśmy w hotelowym pokoju wspólnym i zaczęłyśmy jeść oraz pić. Nasza rozmowa od razu skierowała się na wesele:
-Dobra, mamy suknię i welon, ty buty załatwiasz sama. Kościół i ksiądz są zaklepani, dekoracje są zamówione. Sala jest zarezerwowana, dekoracje ustalone, meni ułożone. Co jeszcze nam zostało ?- spytałam po wymienieniu wszystkiego
-Zaproszenia wysłane do gości już dawno. Jeszcze garnitur dla Sivy ale spokojnie, tym zajmuje się on i jego mama- powiedziała Nareesha
-Zostało jeszcze tylko zamówić bukiet ślubny i jakiegoś fryzjera oraz makijażystkę- powiedziała Kelsey
-Bukiet zamówiłam a fryzurę i makijaż zrobi mi koleżanka- powiedziała mulatka
-No to wszystko !- powiedziałam i opadłam na fotel zadowolona.
Panna młoda zastanawiała się chwilę:
-Obrączki wybieram z Sivą- powiedziała zamyślona i dodała- Zostało coś jeszcze ...
-Co ?!- krzyknęłyśmy równo z blondynką
-Coś w czym wystąpią moje druhny- powiedziała z uśmiechem
-Chcesz nam kupić sukienki ?- spytała Kels z zaskoczeniem na twarzy
-Tak, będziecie w nich tylko w kościele a potem możecie założyć inne, jeśli chcecie- powiedziała
-Mogłyśmy je kupić dziś- wymamrotałam 
-Dam wam pieniądze i kupicie je jutro gdy ja będę z Sivą wybierać obrączki- powiedziała.
Usłyszałyśmy męskie głosy na korytarzu, po chwili do pokoju weszła cała 5 zadowolonych chłopaków:
-Cześć dziewczyny !- powiedzieli równo
-Cześć !- odpowiedziałyśmy.
Dostałyśmy od każdego buziaka w policzek, oczywiście z naszymi chłopakami przywitałyśmy się solidniej. Nathan złapał mnie za rękę, podniósł z fotela, potem usiadł na moim miejscu i posadził mnie na swoich kolanach :
-Wreszcie cie mogę pocałować- wymruczał mi do ucha i pocałował mnie namiętnie
-Ja też się cieszę, że cie widzę.
-Kupiłyście wszystko ?- spytał Siva
-Zostały tylko sukienki dla dziewczyn- odpowiedziała Nareesha.
Zauważyłam, że Jay zaczął przyglądać się bandażom, które ja i Nathan mieliśmy na rękach po zrobieniu tatuażu- do tej pory nikt nie zauważył, że zrobiliśmy sobie tatuaże. Spojrzałam porozumiewawczo na Sykesa a on się uśmiechnął :
-Czy to co macie na rękach, to to o czym myślę ?- spytał Jay zwaracjąc uwagę wszystkich zgromadzonych
-A o czym myślisz ?- spytałam ale wiadomo było o co chodzi
-Zrobiliście sobie tatuaże !-wykrzyknął Jay -Chce zobaczyć !- dodał
-Spokojnie, jutro ściągamy opatrunek więc zobaczysz- powiedział Nathan
-Niemożliwe, nasze Baby ma tatuaż !-zaśmiał się Tom
-Bonnie jak ty go na to namówiłaś ?-spytał Max z szokiem na twarzy
-Yyyy... ja nie namawiałam Nathana na tatuaż, tylko on mnie- powiedziałam a w pokoju zapadła cisza, wszyscy otwarli szeroko oczy
-Żartujesz ?-spytał w końcu Jay
-Nie, mówię serio. To Nathan chciał mieć ze mną taki sam tatuaż.
Chłopaki zaczęli się nabijać z Sykesa, że zrobił się z niego niegrzeczny chłopczyk ale wszyscy stwierdzili, że pomysł był super. Porozmawialiśmy chwilę o tym co już jest gotowe na ślub a potem każdy poszedł do swojego pokoju. Chłopaki mieli 3 godziny przerwy a potem mieli krótki występ w jednym z lokalnych klubów- co oznaczało, że ja też muszę być gotowa na występ. Weszliśmy do pokoju a ja wyciągnęłam z szafy suknię Nareeshy i pokazałam Nathanowi :
-Piękna- powiedział dotykając materiału
-Trochę to zajęło ale w końcu kupiłyśmy - zaśmiał się chowając ją z powrotem do szafy
-Chciałbym cie zobaczyć w takiej sukni- powiedział cicho Nath zakładając mi kosmyk włosów za ucho
-Nathan ...- jęknęłam 
-Tak wiem, wiem. Poczekam- powiedział po czym westchnął i spojrzał na malinkę, którą sam zrobił 
-Powinnam ci oddać- powiedział, spojrzał na mnie zaskoczony
-Co ? Za co ? Co ja zrobiłem ?!
-Chodzi mi o malinkę.
Chłopak zaśmiał się i poprowadził mnie na łóżko. Usiadł na nim a ja siadłam na chłopaku okrakiem :
-Gdzie chcesz mi zrobić malinkę ?-spytał z uśmiechem
-A gdzie byś chciał ?- spytałam zarzucając mu ręce na szyje
-Jest kilka miejsc- powiedział ruszając brwiami
-Zacznę od góry- powiedziałam i przyssałam się do jego szyi.
Wiedziałam, że się uśmiecha. Złapał mnie za skrawek koszulki na plecach i zaczął mnie miziać go gołych plecach. Oderwałam się od szyi i zobaczyłam piękną, dużą malinkę :
-Gdzie kolejna ?-spytałam, chłopak ściągnął koszulkę
-Tutaj -powiedział pokazując miejsce nad prawą piersią.
Przyssałam się do tego miejsca i poczułam jak Nathan odpina mi biustonosz. Poczekałam jeszcze chwilę i oderwałam się od chłopaka, kolejna malinka gotowa :
-Po co mi odpiąłeś stanik ?-spytałam
-To moja nagroda- powiedział z seksownym uśmiechem i rzucił mnie na łóżko.


~~~~
-Nathan ! Bonnie ! Jedziemy do klubu !- usłyszałam  
- O kurwa !-krzyknęłam.
Odrzuciłam na bok kołdrę ukazując Nathana, który nagi robił mi malinkę na udzie :
-Ubieraj się !- krzyknęłam i wstałam nie zważając na chłopaka przyssanego do mojego uda
- Ej !- powiedział przez śmiech.
Zebrałam bieliznę z podłogi i zaczęłam ją w pośpiechu zakładać, Nathan robił to samo. Wygrzebałam z szafy jakieś ciuchy nadające się na występ i wbiegłam do łazienki, żeby się ogarnąć. Poprawiłam makijaż, rozczesałam włosy i popsikałam się mocno perfumami bo nie było czasu na prysznic po tej upojnej godzinie z Nathem. Chłopak, już ubrany, wszedł do łazienki i poprawiając włosy :
-Popsikaj mnie moimi perfumami- powiedział więc zrobiłam co mówił
-Szybciej !- wrzasnął Tom z korytarza
- Już !-wrzasnęłam równo z Nathanem.
Wybiegliśmy na korytarz, wszyscy spojrzeli na nas ubawieni :
-Co robiliście ?-spytał Jay szturchając mnie łokciem z głupim uśmiechem
-Jedźmy do tego klubu- powiedziałam olewając jego pytanie.

Koncert wyszedł świetnie, zadowoleni wróciliśmy do hotelu. Następnego dnia wszyscy pojechaliśmy na zakupy. Ja, Nath, Kelsey i Tom chodziliśmy razem, żeby kupić mi i Kels takie same sukienki a gdy już je kupiłyśmy rozdzieliliśmy się. Ja i Nathan po godzinie poszukiwań wybraliśmy sukienkę i buty dla mnie oraz nowy garnitur dla niego. Po zakupach wróciliśmy wszyscy do hotelu gdzie pokazaliśmy tatuaże po ściągnięciu opatrunku- wszyscy byli zachwyceni. Wszystkie sprawy związane ze ślubem były zapięte na ostatni guzik. Pozostało nam odlicza dni do wesela.  

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To już jest koniec xdNie no żart , jeszcze jeden ( góra dwa) rozdziały potem epilog i koniec ! :D
A tak wgl to nowe opo chyba nie przypadło wam do gustu ...
Całe trzy komy pod 1 rdz :(
Macie tu link jakby coś ---> KLIK
Kocham was <3333333333

sobota, 27 lipca 2013

Rozdział 37

Wniosłam ręce do nieba :
- Wy też ?!- spytałam z wyrzutem a one zaczęły się śmiać
- Nathan, ma rację. Jesteś strasznie drażliwa na tym punkcie- powiedziała Kelsey a ja spojrzałam na nią z niedowierzaniem
- Nath mówił wam o ślubie ? - spytałam a one ubawione pokiwały głowami
- To skoro jemu nie chcesz powiedzieć , to może nam wyjaśnisz dlaczego tak bardzo nie chcesz poślubić naszego BabyNatha ?- spytała Neri 
- To nie chodzi o to, że ja nie chce. Chodzi o to, że ja nie chce robić tego pochopnie, tak od razu. Ja bym wolała pobyć jeszcze z Nathanem tak jak teraz. Kocham go nad życie ale chce mieć pewność- powiedziałam a dziewczyny słuchały mnie w skupieniu
- Rozumiem- powiedziała Kels kładąc mi dłoń na kolanie, mulatka spojrzała na nią zdziwiona
- Serio? Ja, nie. Bonnie skoro go kochasz i wiesz, że Nathan da ci nawet gwiazdkę z nieba to czego ty chcesz być pewna ?- spytała zbulwersowana
- Że nie zdradzi - powiedziałam równo z Kelsey ponurymi głosami, Nareesha roześmiała się gorzko
- Ty chyba żartujesz, Nathan ? Ten Nathan ? Nasz Nathan? To była najgłupsza rzecz jaką usłyszałam !- powiedziała przyszła panna młoda nie kryjąc oburzenia
- Kobieto spokojnie, Bonnie o tym wie ale chce mieć pewność. To, że Nath nie zrobił tego teraz nie znaczy, że nie zrobi tego później. Myślisz, że ja się nie bałam jak Tom jechał w trasę? Tysiące dziewczyn oglądają się za każdym z chłopaków więc mamy prawo być zazdrosne- powiedziała twardo Kels 
- No dobra, coś w tym jest- przyznała mulatka patrząc na mnie przepraszająco.
Nagle blondynka się uśmiechnęła, już wiedziałam, że spróbuje rozluźnić atmosferę:
- Ty już nie będziesz miała takiego problemu jak my bo będziesz po ślubie z Sivą więc chłopak będzie spokojny- powiedziała a my zaśmiałyśmy
- Mój Seev zawsze był spokojny !- powiedziała mulatka przez śmiech
- Mhmmm jak nie patrzyłaś !- powiedziałam a Kelsey roześmiała się głośno
- Chyba muszę przeprowadzić poważną rozmowę z moim przyszłym mężem- powiedziała Nareesha z kamienną twarzą ale zaraz zaczęła się śmiać
- Dobra dziewczyny, jutro chłopaki mają wywiady i spotkanie z fanami więc .....- mulatka spojrzała po naszych twarzach - Pomożecie mi znaleźć suknię ślubną?- spytała 
- No pewnie !- krzyknęłyśmy równo z Kelsey.
Rozmawiałyśmy na temat sukienki jeszcze jakąś godzinę aż zorientowałyśmy się, że jest już 2 w nocy więc pożegnałyśmy się i każda poszła do swojego chłopaka. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je jak najciszej i weszłam do środka. W pokoju było ciemno więc szybko zauważyłam światło bijące z ekranu laptopa. Nathan siedział na łóżku bez koszulki, przykryty od pasa w dół kołdrą a na kolanach miał laptopa. Opierał się o ściankę a jego głowa zwisała na jego ramię- spał. Podeszłam do łóżka i wzięłam do ręki komputer- Nathan był w połowie pisania twitta, który brzmiał:

"Jest prawie 2 w nocy a ja nie śpię, czekam aż ktoś w końcu do mnie wró "

Dalej nie pisało już nic. " Pewnie chciał napisać : aż ktoś do mnie wróci"pomyślałam i zamknęłam laptopa. Zdjęłam kapcie i weszłam na łóżko :
- Nathan ... obudź się - powiedziałam cicho a on poruszył lekko głową
- Mhmm- mruknął
- Połóż się- szepnęłam 
- Mhmmm- mruknął znowu i z zamkniętymi oczami położył się i przykrył po samą głowę kołdrą, pochyliłam się nad nim i pocałowałam jego policzek
- Dobranoc.
- Mhmmm- usłyszałam w odpowiedzi.
Mimo że Nathan na wpół spał podświadomie objął mnie i przytulił do siebie, tak zasnęliśmy. 



- Pospiesz się - usłyszałam głos Jaya
- No już idę, moment- syknął Nath.
Słyszałam, jak szuka czegoś w szafie, podniosłam głowę z poduszki i spojrzałam w tamtą stronę:
- Nathan ?- powiedziałam cicho a on odwrócił się zakładając czapkę
- Śpij, śpij. Ja idę na wywiad- powiedział i pocałował mnie w czoło
- Nie gniewasz się za wczoraj ? Za to, że poszłam do dziewczyn?
- Jakoś to sobie wynagrodzę- powiedział poruszając brwiami z zadziornym uśmiechem
- Idź już- mruknęłam z głową w poduszce
- Pa, kocham cie!- zaśmiał się Nath
- Ja ciebie też, debilu- mruknęłam w poduszkę.
Postanowiłam, że jeszcze sobie pośpię w spokoju zanim pójdę z dziewczynami szukać sukni ślubnej dla Nareeshy. Już prawie zasypiałam gdy nagle drzwi do pokoju się otworzyły a w nich stanęła ubrana Kelsey czesząca włosy:
- Bonnie wstawaj, wstawaj. Dziś wybieramy suknie panny młodej ! Za 15 minut w pokoju wspólnym! - powiedziała i wyszła
- Zwariuje tu- mruknęłam i wstałam z łóżka.
Szybko odprawiłam poranną toaletę i założyłam wcześniej wybrane ubrania. Gdy wyszłam z łazienki założyłam buty, wzięłam torebkę z najpotrzebniejszymi rzeczy i zamknęłam pokój. Weszłam do pokoju wspólnego, dziewczyny siedziały na kanapie :
- To co, idziemy? - spytałam z uśmiechem a one pokiwały głowami.
Zeszłyśmy na dół i zostawiłyśmy kluczyki w portierni. Wsiadłyśmy do auta- ja za kierownicą, obok Kelsey a z tyłu Nareesha. Dojechałyśmy do wielkiej galerii gdzie było kilka salonów z sukniami. Z uśmiechami na twarzach weszłyśmy do pierwszego salonu. Sklep był ogromny a wkoło mnie znajdowało się mnóstwo pięknych sukienek. Pamiętam, że jak byłam mała zawsze mówiłam, że gdy tylko dorosnę i będę miała cudownego chłopaka to wyjdę za niego za mąż i kupie sobie suknie jak Kopciuszek. A teraz, gdy już wszystkie warunki zostały spełnione ja uciekam od ślubu- co za ironia.
- Dzień dobry, w czym mogę pomóc? - usłyszałam męski głos.
Odwróciłam się i zobaczyłam chłopaka mniej więcej w moim wieku ubranego w czarne spodnie i koszulkę z logiem sklepu i imieniem na piersi "Nathan", od razu się uśmiechnęłam :
- Dzień dobry, chciałabym przymierzyć jakieś sukienki- powiedziała Nareesha
- Oczywiście, proszę się rozejrzeć. W razie czego proszę pytać- uśmiechnął się najpierw do mulatki a potem ... do mnie
- Dobrze, mam pytanie. Może pan coś polecić?- spytała Kelsey
- Pokaże panią najnowszą kolekcje- powiedział i zaczął iść w stronę pięknie oświetlonej ściany na której były zdjęcia sukien a obok stał manekin z prawdziwą sukienką. 
Nathan zaczął nam pokazywać różne sukienki a ja zaczęłam mu się przyglądać. Był totalnym przeciwieństwem mojego Nathana- jasny blondyn, długie włosy, brązowe oczy i mega opalenizna, no i kolczyki: w uchu, w nosie, w brwi. Jak to możliwe, że on tu pracuje ?
- Przymierze .... tę- powiedziała Nareesha pokazując zdjęcia na ścianie.
Gdy tylko wyszła z przymierzalni już wiedziałam, że to będzie dłuuugi dzień.   
  
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i jest :D
Ewelino Madejska moja historia poznania chłopaków jest banalna, moje przyjaciółka pokazała mi ich w Bravo i zaczęła się zachwycać Nathanem i ja do niej dołączyłam a potem usłyszałam GYC i się zakochałam <3 
To opo idzie ku końcowi bo nie mam już do niego siły :/
Ale za to napisałam kilka rdz na nowego bloga ^^
Kocham was i dziękuję za 30 000 wyświetleń <3333

sobota, 20 lipca 2013

Rozdział 36

Chłopaki uśmiechnęli się tylko :
- No weź ! Dawno się nie widzieliśmy, trzeba było się przywitać ! - powiedział Jay a reszta pokiwała głowami
- Jasne, jasne. 
Chłopaki posprzeczali się chwilę a potem wszyscy poszliśmy do busa i pojechaliśmy do hotelu. Po drodze oczywiście zaczęła się rozmowa na temat ślubu Sivy :
- Oczywiście nie wszystko jest dopracowane .... - wyznał mulat wzdychając
- A co jest załatwione ? - spytałam
- Mamy zarezerwowany kościół i salę. A reszta ... w sumie to niewiele- powiedział chłopak
- Nareesha coś załatwia ?- znowu spytałam
- Coś na pewno ...
Spojrzałam na niego zdziwiona a potem na resztę chłopaków, którzy z rozbawieniem patrzyli na Seeva :
- Czy ja o czymś nie wiem? - spytałam
- Powiedzcie jej- powiedział mulat
- Siva boi się ślubu, chce się ożenić z Nareeshą ale na samą myśl, że ma wybierać dekoracje, garnitur, muzykę to robi mu się słabo - wyjaśnił Max
- Faceci ...- powiedziałam kręcąc głową
- Ej , ja jestem inny ! - oburzył się Nath
- No tak , ty jesteś jedynym facetem, który ciągle ględzi o ślubie- zaśmiałam się
- Młody , ty chcesz się żenić ?!-krzyknął Max
- No tak ale Bonnie powiedziała, że dopiero w przyszłym roku- powiedział Nath patrząc na mnie wymownie
- Uff ...- wszyscy odetchnęli z ulgą
- Co to miało być ?! Nie chcecie, żebym się ożenił?! - spytał oburzony Nathan
- Chcemy ale może nie w tym roku co Siva ? Wiesz ile to będzie chlania,płakania i emocji ? Daj nam odpocząć - powiedział Tom.
Naszą rozmowę przerwał kierowca, który oznajmił, że już jesteśmy. Zabraliśmy walizki i poszliśmy do hotelu. Skierowaliśmy się na nasze piętro a potem do pokoju mojego i Nathana. Rozpakowaliśmy się pobieżnie, odświeżyliśmy się po podróży i poszliśmy do pokoju wspólnego. Tam siedzieli już chłopcy oraz Kelsey i Nareesha. Przywitałam się z nimi i zaczęłam rozmawiać o mnie i o Nathanie ale temat szybko zszedł na ślub. Dziewczyny pokazały mi co zdążyły wybrać i zobaczyć, czyli ekipę która zajmie się dekoracją sali i wstępne propozycje wystroju. Pokazały mi jak chcą udekorować kościół. Zaczęłyśmy rozmawiać o tym wszystkim aż nam nie przerwano:
- Bonnie jedziemy na próbę- powiedział Nath
- Mhmm chwila ... to może tutaj białe róże ? - powiedziałam do dziewczyn pokazując palcem na zdjęcie kościoła a konkretnie na miejsce przed ołtarzem
- Myślę, że to by wyglądało super ! - ucieszyła się Neri 
- Bonnie ! - niecierpliwił się mój chłopak
- Już chwila ... - zaczęłam ale brunet złapał mnie za rękę i pociągnął tak , że aż wstałam
- Nie , idziemy teraz !- powiedział i zaczął mnie ciągnąć w stronę wyjścia
- Bonnie to my coś wstępnie rozrysujemy a jak wrócisz to jeszcze to obgadamy - powiedziała Kels 
- Dobra ! - krzyknęłam już za drzwiami.
Nathan pociągnął mnie do windy, zaczęliśmy zjeżdżać w dół :
- Jedziemy na próbę a wieczorem jest występ. Musimy się sprężyć - powiedział a ja zamyślona pokiwałam głową
- Bonnie ? - spytał patrząc na mnie 
- Hmmm ? - spytałam szybko
- Chyba ci się spodobało planowanie ślubu - uśmiechnął się szeroko
- Tak ale cudzego- zanim zdążył coś powiedzieć dodałam- Nathan wstrzymaj się jeszcze.
Zrobił dziwną minę :
- Wiem , wiem.

Gdy drzwi windy się otworzyły złapaliśmy się za ręce i wyszliśmy z hotelu po czym wsiedliśmy do auta. Kiedy dotarliśmy na próbę przywitałam się ze wszystkimi. Stęskniłam się za nimi tak bardzo ! Wyściskałam wszystkich a potem próba się zaczęła. Znowu byłam w swoim żywiole, graliśmy świetnie. Po skończonej próbie pojechaliśmy do klubu gdzie mieliśmy występ. Weszłam z chłopakami do garderoby, zaczęli się przebierać :
- O matko ! Nie mam nic na przebranie ! - krzyknęłam przypominając sobie, że wszystkie ubrania zostały  hotelu
- Masz ubrania- powiedział spokojnie Nathan i podał mi swój plecak.
Otworzyłam go a w środku znalazłam kamizelkę jeansową, w której uwielbiałam występować, spodenki z tego samego materiału, czerwoną bokserkę i czarne lity :
- Spakowałeś mnie ? - spytałam uśmiechnięta patrząc na mojego chłopaka, który właśnie zmieniał koszulkę
- No tak, ty byłaś zajęta pomocom przy czyimś ślubie - powiedział patrząc wymownie na Sive
- Spadaj - mruknął obrażony wiążąc buta.
Przebrani poszliśmy za kulisy, najpierw wyszedł zespół więc dostałam całusa od Nathana i wyszłam na scenę. Zaczęliśmy grać muzykę na wejście, potem się zaczęło.

Po koncercie wszyscy poszliśmy do hotelu. Po szybkim prysznicu przebrałam się w piżamę wpuszczając do łazienki Nathana, który też chciał się wykąpać. Podczas gdy on właśnie odkręcił wodę pod prysznicem do pokoju ktoś zapukał :
- Proszę ! - krzyknęłam a w drzwiach pojawiła się Kels w różowej piżamie
- Przebrałaś się już ? Wybrałyśmy te dekoracje i chciałyśmy cie spytać co myślisz bo jutro musimy iść je zamówić - powiedziała z uśmiechem.
Spojrzałam na drzwi od łazienki, " Nathan będzie mi to wypominał" pomyślałam :
- Jasne, już idę.
Założyłam kapcie i poszłam za blondynką do pokoju wspólnego. Tam na poduszce leżącej na podłodze siedziała Nareesha wśród tysiąca kartek porozkładanych na ziemi :
- O , jesteś ! Chodź zobacz - powiedziała Neri.
Zaczęłyśmy oglądać jeszcze raz te dekoracje i wymieniać się uwagami. Po pół godzinie dekoracje były wybrane. Przyszła panna młoda z zadowoleniem włożyła wszystko do specjalnej teczki z napisem " Dekoracje". Ogarnęłyśmy resztę papierów gdzie rysowałyśmy jakieś pomysły albo coś zapisywałyśmy i wyrzuciłyśmy do kosza. Nagle Kels wstała i wróciła do nas z laptopem w ręce :
- No to teraz tort - zaśmiała się
- Wiecie... nie obraźcie się ale tort wybiorę z Sivą - powiedziała a my pokiwałyśmy głowami 
- To meni na wesele ? - spytała Kels a mulatka pokiwała z uśmiechem głową.

Wybieranie dań na imprezę okazało się łatwe i szybko ustaliłyśmy wszystko. Odłożyłyśmy na boki wszystko i rozsiadłyśmy się zadowolone. Dziewczyny zaczęły mi się przyglądać z uśmiechami na twarzach :
- Bonnie, a ty myślisz już o ślubie ?    


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jestem !
Wybaczcie ,że tak długo ale byłam na festiwalu i tańczyłam bite 3 dni w innym mieście więc nie miałam czasu ani siły :/
Dziś kończyłam pisać ten rdz 15 minut przed wyjściem na urodziny koleżanki xd
Rdz z dedykacją dla Alice bo jak przeczytałam jej 2 rdz to napisałam ten :*********
Kocham was i do nexta <33333
Zgodnie z prośbą anonimowe komy można dodawać :D

niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 35

Spojrzałam na niego zszokowana :
- Siva się żeni ?! - powtórzyłam po Nathanie tylko zdecydowanie głośniej
- Tak i jesteśmy zaproszeni - uśmiechnął się chłopak
- To świetnie ! - ucieszyłam się - Kiedy ten ślub ? - spytałam
- Za niecałe 2 tygodnie - powiedział spokojnie 
- Co ?! Chcą zorganizować ślub w 2 tygodnie ?!
- Oni go planowali już wcześniej ale się nie przyznali.
- Aa... no chyba, że tak.

Nathan zaczął mi tłumaczyć, że musimy wrócić do Stanów by pomóc trochę przy organizacji wesela oraz na kilka występów. Wróciłam do kapeli więc z czystym sumieniem mogłam tam jechać. Samolot mamy w nocy więc musimy się spakować. Popatrzyliśmy po sobie :
- Nie chce mi się wstawać ... - wymruczał Nath a ja poczułam jego dłoń gładzącą moje udo
- Musimy - powiedziałam łapiąc go za głaszczącą mnie dłoń
- Spakujemy się, spokojnie. Poleżmy jeszcze... - wyszeptał przyciągając mnie jeszcze bliżej siebie
- Nathan, twój przyjaciel się żeni a ty zamiast do niego lecieć na złamanie karku, żeby mu pomóc to leżysz nagi w łóżku ?!
Chłopak spojrzał mi w oczy z uśmiechem a jego wzrok zaczął wędrować coraz niżej:
- No wybacz ale widok mojej dziewczyny, która naga leży ze mną w łóżku skutecznie mnie od tego odciąga - powiedział zniżając się, zaczął mnie całować po szyi
- Jesteś niemożliwy.

Tylko tyle byłam w stanie powiedzieć. Nath całował mnie po szyi a jego ręka błądziła po moim ciele. Chłopak podniósł się na ręce i znalazł się nade mną ciągle mnie całując. Po chwili przestał i spojrzał na mój dekolt z uśmiechem i pochylił się nad nim. Byłam pewna, że brunet mnie całuje ale po chwili poczułam, że przyssał mi się do skóry :
- Nathan nie rób mi malinki ! - krzyknęłam i zrzuciłam go z siebie, chłopak zaczął się śmiać
- Za późno !

Wstałam szybko i podeszłam do lustra, między moimi piersiami widniała gigantyczna malinka. Była w takim miejscu, że gdyby założyła bluzkę z większym dekoltem byłoby ją widać. Odwróciłam się na pięcie przodem do Nathana, który leżał zadowolony na łóżku i lustrował mnie wzrokiem, ciągle byłam naga :
- Szczęśliwy ? - spytałam sarkastycznie, schylając się do szafki po bieliznę
- I to jak - powiedział z szerokim uśmiechem.

Odwróciłam się do niego i założyłam bieliznę. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej dresy a potem koszulkę Natha. Gdy już się ubrałam poszłam do łazienki, żeby odprawić poranną toaletę. Gdy wyszłam Sykes nadal leżał na łóżku przykryty od pasa w dół kołdrą i bawił się swoim telefonem. Stanęłam w nogach łóżka i podparłam się rękami pod boki :
- Masz zamiar się ubrać ? - spytałam z uniesioną brwią
Chłopak popatrzył na mnie :
- Nie bardzo.
- Rób, co chcesz - wzruszyłam ramionami i wyszłam z sypialni.

Poszłam do kuchni i zjadłam jogurt na śniadanie. Potem zaczęłam chodzić po domu i zbierać rzeczy potrzebne na wyjazd. Wyjęłam z szafy w przedpokoju walizkę i zaczęłam pakować buty a potem ubrania. Starałam się nie wchodzić do sypialni, gdzie nadal leżał Nath. 

Po półtorej godzinie byłam spakowana w połowie, w końcu większość rzeczy miałam w sypialni. W końcu zirytowałam się i weszłam do sypialni. Co zobaczyłam? Nathana w dokładnie takiej samej pozycji w jakiej go zostawiłam. Na podłodze obok łóżka leżała jego otwarta walizka- pełna spakowanych ubrań. Spojrzałam z niedowierzaniem na Sykesa : 
- Powiedziałem, że się nie ubiorę ale nie powiedziałem, że się nie spakuję - odparł chłopak odkładając telefon na szafkę.
Spojrzałam na niego ubawiona :
- Nadal się nie ubrałeś ? -spytałam ze śmiechem
- Chcesz sprawdzić ? - spytał poruszając brwiami z zadziornym uśmiechem.
Podeszłam do łóżka i odsłoniłam biodro Nathana - nadal był bez majtek :
- Nadal nago - zaśmiałam się a on zrobił zawiedzioną minę
- Nie tak to sobie wyobrażałem - mruknął
- Liczyłeś, że zedrę z ciebie kołdrę a potem sama się rozbiorę i rzucę się na ciebie ?- spytałam z uniesioną brwią
- No mniej więcej.
Zaśmiałam się i poszłam do salonu po walizkę i razem z nią wróciłam do sypialni. Położyłam ją na łóżku obok Nathana i zaczęłam pakować do niej ubrania. Między czasie rozmawiałam z Nathanem o różnych sprawach gdy skończyłam było już późne popołudnie. Zasunęłam walizkę i odstawiłam ją na bok. Spojrzałam na Nathana, który nadal leżał na łóżku :
- Nath wstawaj ! Idź weź prysznic i się ubierz wreszcie ! - wkurzyłam się a chłopak zaczął się przeciągać i stękać po czym spojrzał na mnie z uśmiechem
- Jak ładnie poprosisz - powiedział i zrobił dzióbek z ust.
Podeszłam do niego i szybko dałam mu całusa bo bałam się, że mnie złapie i położy obok siebie:
- Proszę - powiedziałam słodko a on westchnął 
- No dobra , wstaję.
Odrzucił kołdrę na bok i wstał, zabrał po drodze bokserki i poszedł do łazienki. Ja natomiast poszłam do kuchni i zrobiłam nam tosty. Gdy chłopak wyszedł zjedliśmy kolację i sprawdzaliśmy, czy wszystko spakowaliśmy. Wszystko było już naszykowane więc ogarnęłam dom, czyli powyłączałam wszystko z kontaktów itp. Wyszliśmy przed dom, który zamknęłam na cztery spusty i wsiedliśmy do taksówki.Po męczącej i długiej odprawie w końcu znaleźliśmy się w samolocie.

Lot minął szybko, nim się spostrzegłam już wysiadłam z samolotu prowadzona przez Nathana gdyż zasnęłam i nie bardzo wiedziałam co się dzieje. Chłopak poszedł po nasze bagaże a ja siadłam sobie na siedzeniach. Po chwili usłyszałam wołanie :
- Bonnie ! Bonnieee !!!
W oddali zobaczyłam 4 chłopaków biegnących w moją stronę. Uśmiechnęłam się i wstałam. Gdy tylko to zrobiłam wszyscy rzucili się na mnie i zaczęli mnie ściskać i przytulać :
- Bonnie - całus od Sivy
- Wróciłaś- całus od Jaya
- Do nas- całus od Toma
- Wreszcie ! - całus od Maxa
- Też się ciesze, że was widzę - zaśmiałam się, Max mnie obejmował
- Won sępy jedne ! - usłyszałam głos Nathana, łysy od razu mnie puścił. 


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i jestem :D
Na początek info :
NIE REKLAMUJCIE MI SWOICH BLOGÓW , NIESTETY NIE MAM CZASU CZYTAĆ WIĘCEJ NIŻ JEST NA MOJEJ LIŚCIE- WYBACZCIE
Mam nadzieję , że wam się rdz podoba bo ja jestem w sumie zadowolona :p
Mam dla was prezent ...
Otóż postanowiłam, że dam wam przedsmak nowego opo :)
Link znajduje się tutaj ----> KLIK
Liczę, że go polubicie ^^
Kocham was i do następnego <333

wtorek, 2 lipca 2013

Rozdział 34

Spojrzałam zaskoczona na Nathana :
- Ślub ? Ty mówisz serio ? Najpierw tatuaż a teraz ślub ? - spytałam ze śmiechem 
- Nie rozumiem , czemu cie to tak dziwi. Przecież mamy po 20 lat a niektórzy w naszym wieku już mają dzieci - zaśmiał się chłopak
- Nathan czy ty wyobrażasz sobie mnie z brzuchem ? - spytałam drwiąco pokazując rękami ciążowy brzuch
- No pewnie, wyglądałabyś uroczo ! - powiedział głaskając mnie po brzuchu
- Ej ! - oburzyłam się odtrącając jego rękę
- Już nawet wyobrażam sobie jak przychodzisz na koncert z takim małym brzdącem - rozmarzył się chłopak a ja popatrzyłam na niego z niedowierzaniem
- Zaczynasz mnie przerażać !
Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony :
- To naprawdę takie dziwne, że wyobrażam sobie przyszłość z moją ukochaną ?

Myślenie Nathana mnie zadziwiało, byliśmy razem już dość długo no ale ... żeby myśleć o dzieciach i ślubie ? Kocham go i chce z nim być do końca świata ale nie chce wyjść za mąż w wieku 20 lat. Ponieważ Nathan najwyraźniej lubił ten temat postanowiłam dać mu tą przyjemność i powiedzieć co nie co :
- Nie, to nie jest dziwne. Chyba. Kocham cie i chce z tobą być ale nie każ mi wychodzić za mąż już teraz. Jeśli poprosisz mnie o rękę , choćby w przyszłym roku, to przysięgam , że się zgodzę - powiedziałam a chłopak uśmiechnął się promiennie 
- Uwielbiam cie! - wykrzyknął i pocałował mnie słodko
- Skoro już tak rozmawiamy o tych dzieciach... - zaczęłam a Nath spojrzał na mnie zachecająco
- Tak ?
- Wiesz ... ja zawsze jak myślałam o dzieciach albo jak jakieś mijałam to zawsze myślałam, że chciałabym bym mieć bliźniaków. 
Nathan otworzył szeroko usta i zaczął się przerywanie śmiać jakby się zakrztusił :
- Żartujesz ?- spytał w końcu 
- Nie, mówię poważnie.
- Bliźniaki ?! - spytał nie dowierzając
- A co ? Nie dasz rady ? - spytałam z uniesioną brwią.
 - Ej , wątpisz w moje zdolności ? - zamruczał mi do ucha, zaśmiałam się
- Nie wiem czy twoje zdolności na coś się zdadzą.
- Spokojnie , dam radę.

Dalej już szliśmy spokojnie i rozmawialiśmy na normalne tematy. Po drodze zahaczyliśmy o sklep i zrobiliśmy małe zakupy. Gdy już dotarliśmy do domu wszystko rozpakowaliśmy i siedliśmy w salonie. W telewizji leciały same seriale więc wypożyczyłam jakiś fajny film. Trochę zgłodniałam więc zrobiłam popcorn i siedząc na kanapie podjadałam. Ja siedziałam a Nathan leżał trzymając głowę na moich kolanach. Po chwili film się zaczął, akcja od samego początku bardzo wciągała więc ze skupieniem jadłam popcorn i wpatrywałam się w telewizor. Po mniej więcej 30 minutach filmu poczułam na udzie rękę Nathana:
- Bonnie ...
- Ciiiii ! Oglądam !
- Ale ...
- No cicho !

Chwila spokoju , Nathan zabrał rękę i położył głowę na moich kolanach tak , że patrzył w sufit. Jednak po jakimś czasie poczułam jak chłopak odciąga moją koszulkę od ciała i wkłada pod nią rękę :
- Przeszkadzasz mi - mruknęłam
- Nie, ja zwracam na siebie twoją uwagę.
- Czyli przeszkadzasz.

Znów chwila ciszy; myślałam, że się uspokoił ale się przeliczyłam :
- Nudny ten film - powiedział Nath a ja wkurzona złapałam pilot i wcisnęłam pauzę
- Czego ty chcesz ?! - spytałam patrząc na niego z góry
- Ja ? Ja nic nie chce, mówię tylko o filmie - odpowiedział spokojnie bawiąc się kosmykiem moich włosów
- Nathan nie wkurzaj mnie; wiem, że czegoś chcesz- powiedziałam krzyżując ręce na piersi.

Chłopak uśmiechnął się tylko i zaczął kreślić na moich rękach, które zakrywały piersi, jakieś niestworzone wzory. Zaśmiałam się bo mnie olśniło :
- No dobra, już wiem czego chcesz - powiedziałam a on podniósł się na łokciach, które opierał na moich kolanach i zatrzymał swoją twarz milimetr od mojej
- Dostanę to ?
- Nie, oglądam film.
- Sam sobie wezmę.

Nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć Nathan podniósł się z kanapy i złapał mnie po czym zarzucił sobie na plecy :
- Zwariowałeś ?! - krzyknęłam śmiejąc się
- Na twoim punkcie ? Tak.

Gdy dotarliśmy do sypialni Nathan położył mnie na łóżku a sam ściągnął swoje skarpetki a potem spodnie. Ja leżałam i wpatrywałam się w niego. Potem chłopak podszedł do mnie a ja zrobiłam coś czego się nie spodziewał. Złapałam go za koszulkę, położyłam go na łóżku a potem siadłam na nim okrakiem. Ściągnęłam swoją bluzkę. Chłopak uśmiechnął się :
- Co ? -spytałam podciągając mu koszulkę
- Nic, nie chcesz już oglądać filmu ? - spytał zaskoczonym tonem
- Nudny jest.

Nathan zaśmiał się a przyciągnął mnie do siebie. Szybko ściągnęliśmy z siebie koszulki a Nath przy okazji zdjął jeszcze mój stanik. Zaczęliśmy się całować.

~~

- Max to świetnie ! - usłyszałam zadowolony głos Nathana 
- Jasne, że napisałem - powiedział mój chłopak
- Skoro tak , to nie ma problemu.
- Z kim rozmawiasz ? - spytałam zaspana z głową w poduszce
- Muszę kończyć Max,  Bonnie się obudziła. Cześć - powiedział i odłożył telefon na szafkę
- Dobra już wiem, że z Maxem - mruknęłam, chłopak przytulił się do mnie od tyłu
- Mam dobre wieści !
- Jakie ? -spytał odwracając się do niego przodem
- Pierwsza jest taka, że wracasz do zespołu - powiedział z uśmiechem a ja krzyknęłam z radości i rzuciłam się na niego
- Poważnie ?!
- Tak, Max mi to właśnie powiedział ale to nie koniec wieści.
- Co jeszcze ? - spytałam radośnie
- Siva się żeni.  

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Skończyłam gimbazę , serce się kraje :(
Dodaje dziś rdz bo wcześniej nie miałam czasu i ktoś mnie szantażował (tak Alice, to o Tobie)
Możecie zostawić po sobie komentarz ? Jakikolwiek :)
Każdy mój czytelnik ^^
Nie wstydźcie się xD
Kocham was laski <333333333

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 33

Jego głos sprawił, że od razu spojrzałam na ladę. Za nią siedziała dziewczyna z długimi czarnymi włosami, czerwoną szminką na ustach i całym mnóstwem tatuaży na ciele. Jej bluzka na szerokich ramiączkach pokazywała tylko część wielkiego tatuażu, który musiał zajmować sporą część klatki piersiowej. Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko :
- Witam, jestem Tori ... - ucichła gdy podniosła wzrok i spojrzała na mojego chłopaka- Nathan Sykes , nieprawdaż ? - spytała ze śmiechem
- Tak ...- chłopak był chyba trochę zdziwiony
- Tak właśnie myślałam, wyglądasz trochę inaczej niż na zdjęciach, które moja siostra ma w pokoju - powiedziała zamykając zeszyt w którym coś rysowała
- Twoja siostra to fanka ? - spytał już z uśmiechem
- Oj tak, ma świra na waszym punkcie. Chciała sobie wytatuować napis "The Wanted" na nadgarstku ale jej nie pozwoliłam i nie odzywa się do mnie od 2 tygodni.
- To może z nią pogadam ? - zaproponował z uśmiechem Nath a dziewczyna otworzyła szeroko oczy
- Mógłbyś? Gdybyś z nią porozmawiał całowałaby mnie po stopach.
- Jasne , nie ma sprawy.
Dziewczyna szybko wyciągnęła telefon i podała go Nathanowi , chłopak stał chwilę a potem zaczął rozmowę. W końcu wyszło tak, że rozmawiał z fanką prawie pół godziny więc ja między czasie oglądałam z Tori różne wzory tatuaży :
- Macie jakiś konkretny pomysł czy chcecie coś wybrać ? - spytała przyglądając się jak z zafascynowaniem oglądam szkice
- Nathan ma jakiś pomysł ale nie powiedział mi jaki- odpowiedziałam z uśmiechem
- Niespodzianka ?
- Dokładnie.
- Mój tatuaż też był niespodzianką - powiedziała pokazując mi tatuaż
- Żałujesz? - spytałam 
- Oczywiście,że nie. Kiedyś wytatuowałam sobie inicjał mojego byłego, który dokładnie dzień po zrobieniu tatuażu rzucił mnie dla innej. Nie zdążyłam mu go nawet pokazać- powiedziała a ja przeraziłam się na samą myśl, że mogłoby mnie spotkać coś podobnego
- I co z nim zrobiłaś? Usunęłaś? - dopytywałam się
- Nie, pierwsza litera napisu, który ci pokazałam to od jego imienia. To miało symbolizować, że nawet takie coś mnie nie złamie. Moja młodsza siostra to wymyśliła, przyprowadziła mnie do salonu i kazała wytatuować mi napis a ja nie wiedziałam jaki. Dowiedziałam się jak brzmi gdy już mi go wytatuowali. Mimo wszystko kocham ten tatuaż, zawsze daje mi motywacje. 
Tori wywarła na mnie ogromne wrażenie, po rozmowie z nią byłam pewna na 10000% , że chce mieć ten tatuaż. Gdy Nathan w końcu skończył rozmawiać, wszyscy weszliśmy do specjalnej sali, gdzie Tori robiła tatuaże. Siedliśmy tam na siedzeniach:
- Słucham więc was , jaki to ma być tatuaż? - spytała patrząc wymownie na Nathana
- To będzie napis - powiedział i napisał coś na telefonie po czym pokazał go Tori.
Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko i pokiwała głową :
- Bonnie będziesz zadowolona - powiedziała puszczając mi oko 
- Widzisz ? Mówiłem ! - odrzekł dumnie chłopak
- To kto pierwszy? - spytała Tori
- Ja- powiedział Nathan i siadł na fotelu.
Dziewczyna zaczęła sobie wszystko szykować a ja stanęłam obok Natha. Chłopak chciał, żebym widziała jaki tekst będzie miał na ręce. Tori najpierw naniosła wzór na który miałam jeszcze nie patrzeć. Potem zaczęła tatuować, przysunęłam się bliżej i patrzyłam jak na ręce Nathana powstaje piękny napis. Patrzyłam na niego jak zaczarowana. Gdy dziewczyna skończyła chłopak z zadowoleniem popatrzył na swoją rękę a potem na mnie :
- I co myślisz ? - spytał
- Cudowny.
- No to teraz ty.
Tori założyła mu jeszcze na rękę opatrunek i pozwoliła mu zejść z fotela. Zamieniliśmy się miejscami , Nathan trzymał mnie za rękę. Przyznam, że bolało ale myślałam że będzie gorzej. Gdy już skończyła, założyła mi opatrunek i wyjaśniła wszystko co mamy robić i kiedy go zdjąć. Nathan zapłacił , podziękowaliśmy jej i wyszliśmy z salonu z identycznymi tatuażami na rękach. 



- Jesteś zadowolona ? - spytał Nathan z uśmiechem
- Bardzo !
- Cieszę się.
- Ciekawe co powiedzą chłopaki.
- Pewnie nie uwierzą, że BabyNath był w stanie zrobić sobie tatuaż - powiedział Nath a ja parsknęłam śmiechem
- No tak , w sumie to bardzo możliwe.
- Wiesz, bardziej boję się reakcji mojej mamy niż chłopaków.
Zaczęłam się śmiać a po chwili Nathan zadał mi pytanie:
- A tak właściwie to ja nigdy nie pytałem cie o twoich rodziców. Kiedy będę mógł ich poznać ?
Z wrażenia aż się zatrzymałam, to było normalne pytanie. Logiczne. Jako mój chłopak chciał poznać moich rodziców :
- Coś nie tak ? - spytał szybko wyczuwając, że nie jest dobrze.
Zobaczyłam niedaleko ławkę więc bez słowa pociągnęłam w jej stronę Nathana. Gdy już na niej usiedliśmy chłopak przyglądał mi się z przejęciem na twarzy :
- Nathan niestety nie poznasz moich rodziców.
- Dlaczego ?
- Nie żyją.
Chłopak zrobił wielkie oczy i otworzył usta z wrażenia :
- O matko, Bonnie ja przepraszam nie wiedziałem ...
- To nie twoja wina, przecież to ja ci nie powiedziałam.
- Kiedy oni ... - zaczął Nath ale zastanawiał się jak spytać
- Kiedy miałam 5 lat, zginęli w wypadku samochodowym. Wychowywała mnie ciocia- starsza siostra mojej mamy. Niestety jej też nie poznasz bo zmarła w zeszłym roku.
Nathan nadal zszokowany siedział i nic nie mówił :
- Nigdy mi nie mówiłaś ... - powiedział w końcu
- Nie pytałeś, nigdy nie było tematu rodziców ani rodziny więc ci nie mówiłam. Wiedziałam, że kiedyś przyjdzie ten moment, że będę musiała ci powiedzieć.
- Dobrze , że mi powiedziałaś. Chciałem coś powiedzieć i wyszedłbym na totalnego idiotę - powiedział już z uśmiechem
- Co takiego ?
- Że chciałbym poznać mężczyznę, który poprowadzi cię do ołtarza a potem odda mi.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam że dopiero teraz ale jakoś tak wyszło ...
Mam nadzieję, że się podoba :)
Kocham was laski <3333333

środa, 12 czerwca 2013

Rozdział 32

Leżeliśmy w łóżku jeszcze trochę aż w końcu zebraliśmy się i postanowiliśmy zrobić śniadanie. Ubrani w to , w czym spaliśmy poszliśmy do kuchni :
- Co jemy ? - spytałam 
- No nie wiem ... naleśniki i gofry ? - spytał z uśmiechem Nath
- Super.
Zabraliśmy się do roboty , Nathan robił ciasto na naleśniki a ja robiłam gofry. Po chwili w kuchni rozchodziły się słodkie zapachy. Chłopak stał przy kuchence i smażył naleśniki a ja stałam przy stole gdzie stała gofrownica. Było strasznie cicho więc włączyłam radio, leciała jakaś fajna piosenka więc zaczęłam sobie tańczyć nie patrząc na Nathana tylko na gofry. Po jakiś czasie poczułam jakby coś się przypalało. Odwróciłam się zobaczyłam Natha , który stał z założonymi rękami i wpatrywał się we mnie a obok niego przypalały się naleśniki :
- Nathan naleśniki ! - krzyknęłam a on podskoczył
- Kurde ! - odkrzyknął i zaczął szybko ściągać naleśnika z patelki 
- Patrz co robisz - zaśmiałam się 
- Patrzyłem ale na ciebie - powiedział z zadziornym uśmiechem 
- Skup się na naleśnikach a nie na mnie - powiedziałam wyciągając gofry.
Gdy włożyłam do gofrownicy następną porcje poczułam jak ktoś przytula mnie od tyłu :
- Nathan co ja powiedziałam przed chwilą ? - spytałam a w odpowiedzi poczułam pocałunki na ramieniu
- Miałeś się zająć naleśnikami nie mną ! - powiedziałam śmiejąc się
- Wolę ciebie niż jedzenie.
- Ale ja jestem głodna !
- No dobra , już idę.
Po 30 minutach śniadanie było gotowe, siedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść. Po posiłku pozmywałam naczynia a Nathan poszedł się przebrać . Gdy skończyłam też się przebrałam i siadłam razem z nim w salonie. Chłopak miał w ręce jakąś gazetę , zauważyłam że patrzył na reklamę salonu tatuażu :
- Robisz sobie tatuaż ? - spytałam opierając brodę o jego ramię
- My robimy - powiedział spoglądając na mnie z uśmiechem
- My ? Tatuaż ? A niby jaki ? 
- Czyli się zgadzasz ?
- Najpierw mi powiedz jaki chcesz mi zrobić tatuaż.
- Nam , będziemy mieć taki sam - poprawił mnie z zadowoleniem na twarzy
- Co cie napadło ? - spytałam ze śmiechem
- Już kiedyś wpadłem na ten pomysł tylko nie było czasu i okazji. Teraz jest więc czemu nie ?
- A masz jakiś konkretny pomysł na tatuaż ?
Zastanawiał się chwilę a potem uśmiechnął się szeroko :
- Tak , mam . Spodoba ci się , gwarantuje ! 
Popatrzyłam na niego niepewnie, w sumie zawsze chciałam mieć tatuaż ale nigdy nie zabierałam się za to bo zawsze były jakieś "ale". Nathan bardzo napalił się na ten tatuaż co mnie z jednej strony cieszy i dziwi. Podobał mi się pomysł abyśmy mieli taki sam tatuaż bo to kojarzyło mi się z ... pierścionkiem zaręczynowym, sama nie wiem czemu. Takie przypieczętowanie miłości czymś co zostanie na długo, na całe życie. Zamyśliłam się na chwilę rozmyślając nad tatuażem gdy usłyszałam głos Nathana :
- Widzę , że nie jesteś zachwycona.
Spojrzałam na niego zaskoczona :
- Nie prawda! Po prostu zamyśliłam się i rozważam twoją propozycję. Boję się trochę...
Teraz on spojrzał na mnie zaskoczony :
- Bonnie posłuchaj , jeśli nie chcesz to nie ma sprawy. Poczekamy może się przekonasz, jeśli nie to trudno - powiedział i z uśmiechem pogłaskał mnie po głowie
- Nie chodzi o to ,że boję się bólu związanego z robieniem tatuażu ... 
- To o co ?
Przygryzłam wargę bo nie wiedziałam czy mu o tym mówić :
- No bo co będzie jak ja zrobię sobie tatuaż a ty potem mnie,na przykład zostawisz ?
To pytanie zawisło w powietrzu i nie chciało opaść. Nathan miał minę jakbym walnęła go w twarz i jeszcze opluła. Spojrzał w bok i zaczął bawić się dolną wargą tak jak ma to w zwyczaju :
- Nie mam zamiaru cie zostawiać. 
Znowu zapadła cisza, spojrzałam na rękę Natha. Bez zastanowienia chwyciłam ją i delikatnie pocałowałam :
- Nie gniewaj się na mnie, po prostu taka myśl mi przyszła do głowy. Chcę zrobić ten tatuaż, choćby zaraz ! - powiedziałam pewnie a chłopak spojrzał na mnie z szerokim uśmiechem
- I właśnie za to cie kocham - wyszeptał i pocałował mnie w usta
- Powiesz mi jaki ma być ten tatuaż ? - spytałam ze słodką minką
- Powiem - powiedział a ja uśmiechnęłam się szeroko- W salonie tatuażu - dodał a mi mina zrzedła
- Dzięki...
- To ma być niespodzianka.
- Dobra , dobra. To kiedy idziemy zrobić ten tatuaż ? 
- Możemy iść dzisiaj. Tu pisze, że można przyjść bez umówienia się bo jest wystarczająco dużo tatuażystów a poza tym ile osób dziennie robi sobie tatuaż ? - powiedział chłopak z uśmiechem
- No tak , w sumie masz racje. Dobrze w takim razie chodźmy - powiedziałam wstając, chłopak nadal siedział na kanapie i patrzył na mnie
- Jesteś pewna ?
- Tak , na 100 %.
Chłopak z uśmiechem wstał w kanapy łapiąc mnie za rękę. Poszliśmy założyć buty po czym trzymając się za ręce wyszliśmy z domu. Pogoda była nieciekawa, typowa dla Londynu. Po chwili spacerku Nathan się zatrzymał :
- O co chodzi ?- spytałam
- Chyba pomyliłem drogi ...
- Co ?
- Źle skręciliśmy, musimy się wrócić.
Wróciliśmy się do poprzedniego skrzyżowania i poszliśmy właściwą drogą. Po 30 minutach weszliśmy do salonu. Na ścianach było mnóstwo graffiti i szablonów różnych tatuaży. Cały salon był utrzymany w fajnym klimacie: czarne meble, krwistoczerwona kanapa i nietypowe oświetlenie. Rozglądałam się dookoła zaciekawiona aż usłyszałam głos Nathana:
- Dzień dobry, chcielibyśmy zrobić sobie tatuaże. 


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ta dam -.-
Nie podoba mi się to :/ Odkąd zaczęłam czytać bloga San moja samoocena strasznie spadła.
Wena mi się kończy na to opo ....
Nie wiem co mam zrobić chyba zacznę kończyć tego bloga bo nie da rady inaczej :/
Do następnego ...
Kocham was <33333333

sobota, 1 czerwca 2013

Rozdział 31

Zaczęłam iść dalej i wybrałam numer Jaya :
- Nie , nie znaleźliśmy go - powiedział spokojnie loczek
- Dzwonił do mnie - powiedziałam szybko 
- Co ?! Kiedy ?!
- Przed chwilą .
- Gdzie jest ?!
- Tego mi nie powiedział - mruknęłam i opowiedziałam mu rozmowę z Nathanem
- Zabije go ! Co on odwala ? Zachowuje się jak dziecko ! - Jay najwyraźniej już przestał się o niego martwić 
- Ja też nie wiem co on zamierza ale to nie zmienia faktu , że nadal nie wiemy gdzie jest, co robi i co się z nim dzieje - powiedziałam 
- No tak ... - westchnął Jay - Chodź szczerze mówiąc jego słowa zabrzmiały trochę dramatycznie - powiedział Jay takim tonem jakby się zastanawiał 
- To znaczy ? - nie byłam pewna o co mu chodzi 
-  "Kocham cie Bonnie , pamiętaj o tym" to zabrzmiało jak w filmach o miłości. Wyznanie zaraz przed tym jak główny bohater popełnia samobójstwo a ktoś znajomy znajduje jego ciało - powiedział Jay a mi zakręciło się w głowie 
- Boże Jay ty chyba na serio chcesz , żebym umarła ze strachu - powiedziałam trzymając się za serce , które biło tak mocno że pewnie słyszeli je mijający mnie ludzie
- Wybacz ale to pierwsze co mi przyszło do głowy - powiedział skruszony Jay 
- Dobra ... lepiej już nic nie mów.
- Dobrze, słuchaj Bonnie muszę kończyć. Zadzwonię gdybym się czegoś dowiedział.
- Spoko.
Rozłączyliśmy się a ja wróciłam do domu. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić więc ... zaczęłam sprzątać. Postanowiłam zacząć od ogromnej szafy w której było ... wszystko. Otworzyłam ją i rozpoczęło się znajdowanie różnych ciekawych rzeczy.Jakieś zdjęcia , pamiątki, różne bibeloty. To co było zbędne wrzucałam to worka na śmieci. Nagle natknęłam się na dość spore pudełko z napisem "Korzystaj rozsądnie". Zdziwiona otworzyłam pudełko, w środku była fajka wodna, którą dostałam od koleżanki z Tunezji. Odstawiłam pudełko na bok i szybko ogarnęłam , to co wyciągnęłam. Wyrzuciłam szybko śmieci i poszłam do salonu z pudełkiem w ręce. Wyciągnęłam fajkę i wytarłam ją z kurzu. Okazało się , że olejki były dobre więc postanowiłam sobie zapalić. Poczekałam chwilę i wzięłam pierwszego bucha. Mocno się zaciągnęłam a potem wypuściłam szybko powietrze bo zaczęłam się krztusić. "Kurwa, już zapomniałam jak to jest" pomyślałam ale paliłam dalej. Powolutku i małe ilości dymu wciągałam myśląc o wszystkim i o niczym. Moje rozmyślania przerwał dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek - prawie 20. Wstałam i wolnym krokiem podeszłam do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam ... Nathana. Był nieogolony, blady jak ściana i wyglądał jak 100 nieszczęść. Wpatrywałam się w niego zszokowana :
-Kurwa co ja wypaliłam, widzę mojego Nathana - powiedziałam z szeroko otwartymi oczami.
Nathan spojrzał na mnie zdziwiony:
- Ale to naprawdę ja - powiedział.
Staliśmy tak chwilę wpatrując się w siebie. Dokładnie w tym samym momencie rzuciliśmy się sobie w ramiona. Wtuliłam się w niego mocno i zaczęłam płakać :
- Boże Nathan ja wariowałam bo nie wiedziałam gdzie jesteś a ty do mnie przyleciałeś ? - powiedziałam płacząc mu w ramię
- Musiałam się z tobą zobaczyć ... i pogodzić - powiedział patrząc mi w oczy
- Przepraszam Nathan ! Ja ... - zaczęłam ale on przerwał mi całując mnie
- Nie ważne, wiem wszystko. Nie wracajmy do tego bo znowu się pokłócimy a ja tego nie chcę. Nerwy nam puściły i już , zostawmy to ... - powiedział a ja pocałowałam go
- Kocham cie , Nathan ale więcej tak nie rób bo umrę na zawał ! - powiedziałam a on uśmiechnął się lekko
- Jak to dobrze , że cie mam ... - wyszeptał mi do ucha.
Gdy już wyznaliśmy sobie wszystko zrobiłam Nathanowi kolacje a on poszedł się wykąpać i przebrać. Robiąc kolację zadzwoniłam do Jaya, który najpierw zbeształ Natha ale potem przyznał , że wszyscy panikowali gdy się okazało że go nie ma. Okazało się, że Sykes miał szczęście w nieszczęściu. Kupił ostatni bilet na samolot ale za to stadion na, którym mieli grać koncert miał awarię i nie działa tam w ogóle prąd więc koncert odwołano. Chłopaki wracają do domu a resztę ciuchów Nathana ma przywieź kurier. Gdy chłopak wyszedł spod prysznica szybko zjadł kolację i wypił ciepłą herbatę- nareszcie wyglądał jak człowiek. Włożyłam naczynia do zlewu i ciągnięta przez Nathana razem z nim poszłam do sypialni. Mijając salon chłopak przystanął i spojrzał na stół , na którym stała fajka :
- Aaaa ... to dlatego myślałaś, że masz zwidy - zaśmiał się.
Weszliśmy do sypialni i od razu położyliśmy na łóżku. Mocno przytuleni patrzyliśmy na gwiazdy na oknem. Gdy tak leżeliśmy Nathan w końcu się odezwał :
- Wiesz, że podobno kiedy siedziałem w samolocie to zasnąłem i ciągle powtarzałem "Bonnie, przepraszam" ? - powiedział z lekkim uśmiechem a ja spojrzałam na niego zdziwiona 
- A skąd wiesz co mówiłeś ?
- Przede mną siedziały dwie starsze panie i ciągle gadały jaki ja jestem biedny ale zarazem cudowny bo pewnie lecę przeprosić moją ukochaną - powiedział a ja uśmiechnęłam się szeroko - No i miały rację - dodał.
Przytulaliśmy się aż obydwoje zasnęliśmy. Razem - nareszcie. 

~~

Rano obudził mnie cichy jęk. Zdziwiona przekręciłam się na drugi bok ,żeby być przodem do Nathana. Chłopak miał twarz wykrzywioną w grymasie, ciągle spał. Przyglądałam mu się chwilę w ciszy, nagle chłopak jęknął tak przeraźliwie, że podskoczyłam ze strachu :
- Nathan obudź się, kochanie - powiedziałam głaskając go po policzku.
Chłopak pokręcił głową zaciskając dłonie na kołdrze, nadal spał :
- Nathan obudź się ! - powiedziałam głośniej i poklepałam go w ramię
- Zostaw ją ! Zostaw ... - usłyszałam jego głos 
- Nathan ! - wydarłam się i potrząsnęłam nim.
Chłopak zszokowany obudził się nagle i usiadł, zaczął dyszeć głośno i rozglądać się na boki. Dopiero gdy zobaczył, że leże obok z wielkimi oczami odetchnął : 
- Boże jaki miałem koszmar - wydyszał chowając twarz w dłoniach
- Mówiłeś :"Zostaw ją ! Zostaw". Co ci się śniło ? - spytałam przytulając go, wtulił się we mnie jak dziecko
- Nie pamiętam dokładnie, wiem że ty tam byłaś i ktoś chciał mi cie zabrać. Wracaliśmy chyba z imprezy i ktoś nas napadł, chcieli cie gdzieś zabrać. Potem jeszcze zobaczyłem cie z jakimś facetem ... Nie no to był najgorszy koszmar jaki kiedykolwiek mi się śnił - powiedział a ja dałam mu delikatnego na co on się uśmiechnął
- Ale to był tylko sen - powiedział i przekręcił mnie na bok.
Leżeliśmy chwilę w ciszy.
- Już wszystko będzie dobrze prawda ? - spytałam cicho
- Obiecuję - wyszeptał mi do ucha.
  



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dobra miałam dodawać rdz częściej ale jakoś mi nie wychodzi :/
Przepraszam was ale mam mało czasu na pisanie :(
Mam nadzieję , że taki rdz na przeprosiny wystarczy chociaż trochę marny mi wyszedł -.-
Chyba zbliżamy się do końca ... chociaż nie wiem w sumie jak to załatwić .
Prawdopodobnie zrobię tak - skończę tego bloga , zrobię sobie krótką przerwę i zacznę pisać następny :)
Kocham was laski :****** 

poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział 30

To co powiedział Jay tak mnie szokowało , że nie byłam w stanie się ruszyć ani nic powiedzieć. "Nathan uciekł , on uciekł słyszysz ?" głos w mojej głowie ciągle wypowiadał te słowa. Nagle jakby z bardzo daleka usłyszałam głos Jaya :
- Bonnie ?! Bonnie słyszysz mnie ?! - chłopak wyraźnie panikował
- Tak ...
- Ufff ... Słuchaj my go cały czas szukamy. Dzwonimy do niego co 15 minut ale ma wyłączony telefon. Dzwoniłem do Jessicy ale ona nic nie wie, mówi, że gdyby Nathan miał do niej przyjechać to na pewno by zadzwonił. Najgorsze jest to , że nikt go nie widział po tym jak się pokłóciliście. Gdy Nathan się wczoraj rozłączył ze łzami w oczach oddał mi telefon i powiedział , że chce być sam. Na to ja , że powinien go ktoś pocieszyć to on powiedział , że jedyna osoba,która go uszczęśliwia właśnie teraz sprawia , że cierpi - powiedział Jay i westchnął a ja zamknęłam oczy ,żeby powstrzymać atak płaczu
- Nic nie powiedział ? - wyszeptałam
- Nie , nic. Nikt nie widział jak wychodził z pokoju a tym bardziej z budynku. Co dziwniejsze nie zabrał ze sobą żadnej torby. Nic , wszystko zostało.
To mnie zdziwiło - obstawiałam, że wyniósł się do rodzinnego miasta albo po prostu pojechał gdzieś ,żeby pobyć samemu. Teraz już nie rozumiałam :
- To może ja go niego zadzwonię ? - zaproponowałam cicho
- Bez różnicy , Tom właśnie do niego dzwoni i ma wyłączony telefon - odpowiedział Jay a w tle słyszałam przekleństwa Toma
- Bonnie muszę kończyć bo musimy iść na wywiad i jakoś usprawiedliwić nieobecność Nathana . Jak tylko się czegoś dowiem to zadzwonię, obiecuję - powiedział szybko chłopak
- Dobrze ja ... postaram się wymyślić jak go znaleźć - powiedziałam na co chłopak rzucił , że dobrze i się rozłączył.
Miałam ochotę się rozpłakać. Wrócić do łóżka , przykryć się kołdrą i znów przepłakać kilka godzin a nawet cały dzień. Ale nie mogłam sobie na to pozwolić - musiałam znaleźć Nathana. Szybko przebrałam się w jakieś ciuchy , ogarnęłam w miarę możliwości swój wygląd i pijąc kawę myślałam nad tym , gdzie może być teraz Nathan. Niestety przychodziły mi do głowy same głupoty. Oczami wyobraźni widziałam Belle całującą mojego Natha. Odgoniłam od siebie tą myśl chodź nie było to łatwe. Niestety nie wiele to dało bo moja wyobraźnia utworzyła kolejny "cudowny" obrazek. Nathan w klubie oblegany przez półnagie dziewczyny,które ocierają się o każdą część jego ciała. Potrząsnęłam gwałtownie głową aż widziałam mroczki przed oczami. Wstałam szybko i zaczęłam myć kubek po kawie. Byłam taka zamyślona , że gdy usłyszałam dzwonek do mieszkania to wypuściłam z ręki kubek , który roztrzaskał się na drobne kawałeczki. Roztrzęsiona spojrzałam na roztrzaskany kubek a potem w stronę drzwi. Podeszłam tam na drżących nogach i niepewnie otworzyłam je. Zobaczyłam wysokiego bruneta o niebieskich oczach i dość sporym zaroście :
- Dzień Dobry , poczta dla pięknej pani - powiedział mój listonosz a ja uśmiechnęłam się blado
- Eeee... dziękuję.
- Proszę bardzo. A co Pani taka blada ? Stało się coś ? - spytał troskliwie
- Kubek potłukłam bo Pan zadzwonił do drzwi - powiedział szybko a mężczyzna się zaśmiał
- W takim razie przepraszam , nie chciałem Pani przestraszyć - powiedział z uśmiechem na co również się uśmiechnęłam 
- Nie szkodzi.
- No nic , fajnie się gada ale muszę wracać do pracy. Miłego dnia życzę.
- Dziękuję , nawzajem.
Mężczyzna poszedł a ja zamknęłam drzwi i odetchnęłam głęboko. Wróciłam do kuchni i rzuciłam na stół pocztę. Wyciągnęłam zmiotkę i szufelkę z szafki i zaczęłam sprzątać roztrzaskany kubek. Gdy już skończyłam siadłam przy stole i zaczęłam przeglądać pocztę. Jakieś reklamy, pocztówka od koleżanki, rachunki. Właśnie , rachunki - musiałam jak najszybciej zapłacić. Najlepiej dzisiaj ... Zaczęłam się przebierać , w tym momencie zadzwonił mi telefon. Zerwałam się jak głupia i zaczęłam biec do telefonu. Zaliczyłam ślizg na skarpetkach i w locie złapałam telefon :
- Halo ?
- Nie znaleźliśmy go Bonnie ... - usłyszałam zawiedziony głos Jaya , pewnie nie wiedział jak mi to powiedzieć i wolał postawić sprawę jasno
- Nic ? - spytałam cicho
- Nic, zero. Po prostu jak kamień w wodę. Nie wiem jak ... - nagle Jay urwał a ja usłyszałam Toma 
- Mam coś ! - wydarł się Parker 
- Co ? - spytał Jay
- Napisałem na twitterze , że BabyNath bawi się z nami w chowanego i jakoś nie możemy go znaleźć. Jakaś fanka napisała, że widziała go dziś rano w barze przy jakiś motelu. Napisała tak :"Widziałam go i wyglądał jakby nie spał całą noc. Miał podpuchnięte oczy i był strasznie blady. Cały czas był w kapturze ale poznałam go po tym , jak w telewizji zaczęła lecieć wasza piosenka a on na blacie stołu zaczął grać jak na pianinie. Był strasznie smutny , przynajmniej tak wyglądał. Trochę przypominał śmierć "
Z jednej strony ucieszyłam się , że ktoś go widział i że nic mu nie jest. Natomiast z drugiej było mi strasznie źle ze świadomością, że spał w jakimś motelu i wygląda jak śmierć :
- Chwała Bogu , wiemy , że żyje ! - powiedział Tom a ja słyszałam westchnienie ulgi w wykonaniu reszty chłopaków
- Ale nadal nie wiemy gdzie jest ... - powiedziałam 
- Spokojnie Bonnie , znajdziemy go - powiedział Jay najwyraźniej ucieszony faktem, że Nathan na pewno żyje
- Jay ja się o niego boję ...
- Wiem , my też ale znam Młodego i wiem , że sobie poradzi. 
- Mam nadzieję Jay ...
Porozmawialiśmy jeszcze chwilę , dostałam mnóstwo "całusów i przytulasów" od chłopców , żebym się nie martwiła. Najwyraźniej dla nich wiadomość od fanki była bardzo krzepiąca. Co prawda dla mnie też ale to nie zmieniało faktu, że nadal się o niego bałam. Skończyłam się przebierać a potem spakowałam wszystko co potrzebne do torebki i wyszłam. Postanowiłam się przejść, może świeże powietrze podsunie mi pomysł, gdzie może być Nathan. Z głową w chmurach doszłam na miejsce. Po jakiś 30 minutach wszystkie rachunki były zapłacone. Kupiłam sobie jeszcze jedną kawę i zaczęłam spacerkiem wracać do domu. Gdy tak szłam usłyszałam znów dźwięk mojego telefonu , wyciągnęłam telefon i bez patrzenia na telefon odebrałam go myśląc , że to na pewno Jay :
- Jeszcze jeden tweet od fanki ? - spytałam trochę złośliwie 
- Bonnie to ja Nathan ...
Serce mi stanęło a ja stanęłam jak wryta na środku chodnika :
- Nathan ?! Boże gdzie ty jesteś ?! Ja tu odchodzę od zmysłów ! - wydarłam się do telefonu a ludzie na ulicy popatrzyli mnie dziwnie
- Tak myślałem dlatego dzwonię , żeby ci powiedzieć , że żyje i nic mi nie jest- powiedział cicho
- Ale gdzie jesteś ?! Chłopaki szukają cie od rana i wydzwaniają do ciebie , ja świruje i cholernie się o ciebie boje , gdzie jesteś ? - ciągle powtarzałam to pytanie
- Kocham cie , Bonnie. Pamiętaj o tym - Nathan powiedział to i miał zamiar się rozłączyć
- Nathan , nie ! - krzyknęłam ale chłopak się rozłączył - Gdzie jesteś , do cholery ? - powiedziałam do telefonu choć chłopak i tak już tego nie usłyszał.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
TA DAM !!!! :D
Ale rdz ja pierdole xD
Nawet mi się podoba ^^
Mam nadzieję , że wam też skarby :******
Koncepcja na nowego bloga jest niezła , zbieram już potrzebne zdjęcia, pomysły :]
Ale wszystkiego dowiecie się gdy skończę tego bloga ;)
Rozdział z dedykacją dla mojej Alicee - błagam cie nie obrażaj się za moje groźby śmierci i uduszenia :D wiesz przecież , że potrafię być miła ^^ ahh te nasze inteligente rozmowy na GG xD
Kocham was laski i do następnego <333333

poniedziałek, 13 maja 2013

Rozdział 29

Osłupiałam na chwilę , potrząsnęłam głową , żeby się ogarnąć :
- Z kim rozmawiam ? Gdzie jest Nathan ? - spytałam wściekła.
Dziewczyna westchnęła , jakby znudzona naszą krótką rozmową :
- W łazience.
- A ty kim jesteś ?
- A przepraszam kim ty jesteś , żeby o to pytać ?
- Jego dziewczyną.
Chwila ciszy po tamtej stronie :
- Bonnie to ty ?
- Tak a ty to kto ?
- Nie poznajesz ?
- Nie , jakbym poznała to bym nie pytała do cholery .
- Bella.
Nogi się pode mną ugięły , znowu ona. Była Nathana , a już myślałam , że będę mieć z nią spokój :
- Co ty robisz u Nathana ? - ryknęłam do telefonu
- Zaprosił mnie , to przyszłam. Siedzę , czekam aż wyjdzie z łazienki . Wtedy pójdziemy spać , jeśli wiesz co mam na myśli - powiedziała a oczami wyobraźni widziałam jak uśmiecha się złośliwie 
- Daj mi go do telefonu.
- Nathan nie chce z tobą rozmawiać.
- Nie kłam , daj mi go do telefonu.
- O , właśnie wychodzi spod prysznica. Wybacz , muszę kończyć , ktoś musi mu podać ręcznik bo Nath stoi nago w łazience - powiedziała i zaśmiała się wrednie 
- Ty suko ! - krzyknęłam.
Znowu się zaśmiała a potem zakończyła nasze połączenie. Wściekła wpatrywałam się przez chwilę w telefon a potem zadzwoniłam do Jaya :
- No co tam Bonnie ? - chłopak przywitał mnie radośnie
- Gdzie Nathan ? - spytałam ostro , Jaya na chwilę zatkało
- Nooo ... u siebie , a gdzie ma być ?
- Jest u niego Bella ? - spytałam ignorując jego pytanie
- Eeee ... tego nie wiem. Jeśli chcesz to mogę sprawdzić.
- Tak , chcę,
Usłyszałam jak chłopak podnosi się z łóżka i otwiera drzwi :
-A właściwie to skąd takie przypuszczenie ? - spytał
- Bo zadzwoniłam do niego i ona odebrała.
- O kurwa. Dobra , bez paniki , zaraz się wszystko okaże.
Słyszałam pukanie do drzwi a potem ledwo słyszalne "proszę" a potem dźwięk otwieranych drzwi :
- Cześć młody.
- Cześć , stało się coś ?
- Nie , gadam właśnie z Bonnie , jest ktoś u ciebie ?
- Nie , nie ma. Daj mi Bonnie.
- Zaraz , nikogo u ciebie nie ma ? A był ktoś ?
- Nie.
- Kłamie ! - krzyknęłam do słuchawki 
- Bonnie twierdzi , że kłamiesz - powtórzył Jay
- Daj ją na głośnik - po chwili już słyszałam ich a oni mnie
- Bonnie , dlaczego twierdzisz , że ktoś u mnie był ? - spytał Nath
- Może dlatego , że rozmawiałam z Bellą przez twój telefon.
Chłopak nic nie odpowiedział :
- Była tu ? - spytał Jay , chyba się wkurzył
- Była ale ją wywaliłem. Jak wyszedłem z łazienki leżała naga w moim łóżku. 
- Dlaczego skłamałeś ? - spytałam wściekła
- Nie chciałem cie denerwować , nie wiedziałem , że z tobą rozmawiała.
- Ona twierdziła , że ty ją zaprosiłeś i idziecie się pieprzyc jak wyjdziesz z łazienki - warknęłam 
- Ona kłamie ! W życiu bym po nią nie zadzwonił ! Nawet nie mam jej numeru !
- Dobra ... daruj sobie. Jestem wściekła , czuje się oszukana i ... nie chce mi się z tobą gadać. Odkąd wyjechałeś nic nie jest dobrze. Ciągle się coś psuje, najpierw wywalili mnie z zespołu , teraz Bella leży naga w twoim łóżku a ja przez przypadek pocięłam się nożem. Tak być nie może. Nathan ... chyba musimy sobie zrobić przerwę - powiedziałam w końcu i usłyszałam jak Jay z przerażeniem wciąga powietrze 
- Co ? - spytał Nathan - Bonnie , nie ! Przecież to nie moja wina ! Na serio uważasz , że byłbym zdolny do zdrady ? - spytał , był zły ale na pewno nie tak jak ja
- Myślałam , że nie jesteś.
- Myślałaś ? Dobrze wiedzieć ...
- Nathan ... zróbmy sobie przerwę. 
- Skoro tego chcesz.
- Mówiłeś jej , że zostajemy tu jeszcze na kilka dni ? - wtrącił się Jay , który słyszał całą kłótnię , w końcu gadaliśmy przez jego telefon , który trzymał w ręce
- Nie miałem jak , nie chciała ze mną gadać - powiedział Nath a mi łzy zaczęły napływać do oczu
- W takim razie zrobimy tak . Ty jesteś tam a ja tu , robimy co chcemy i żadne nie ma pretensji. Może jak wrócisz to ... będzie lepiej - powiedziałam ale nie mogłam się powstrzymać i dodałam - O ile nie wrócisz z nową dziewczyną.
- Teraz to przesadziłaś ! - krzyknął Nath - Tak ci zależy ? Dobra ! Skoro już mnie nie kochasz to mogłaś to chociaż powiedzieć a nie robisz mi teraz jakieś głupie wymówki !
Zatkało mnie , łzy leciały mi po policzkach strumieniami :
- Nathan to nie tak ... ja cie kocham ...
- Właśnie widzę , pięknie to okazujesz skarbie - powiedział z sarkazmem
- Naprawdę cie kocham Nathan ...
- Ja ciebie też . I to cholernie ale najwyraźniej to nam już nie wystarcza. Pogadamy jak wrócę , cześć Bonnie - powiedział to takim głosem jakby miał się zaraz rozpłakać
I się rozłączył.
Odłożyłam telefon na komodę , "To nie tak miało wyglądać ! " pomyślałam zrozpaczona. Pokłóciłam się z nim ... właściwe o jakąś durnotę. Jeszcze na dodatek Nathan myśli , że go nie kocham. A przecież kocham go całą sobą i nie wyobrażam sobie życia bez niego. "Jaka ja jestem głupia ! " wrzeszczałam na siebie w myślach, zawsze biorę do siebie jakieś błahostki i wyolbrzymiam je. Zawsze tak miałam ale nie sądziłam , że ta cecha tak mnie pogrąży. Zaczęłam płakać , łzy lały się z moich oczy strumieniami. Zalana łzami pobiegłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Przykryłam się kołdrą i dalej płakałam. Co jakiś czas sięgałam po omacku po chusteczkę , których całe pudełko leżało na szafce obok łóżka. Męczyłam się tak do rana , dopiero koło 6 rano udało mi się zasnąć - na jakieś 3 godziny. To było coś na wzór snu przerywanego atakami płaczu. Nie mogłam sobie ze sobą poradzić.

~~

Około południa leżałam w wczorajszym ubraniu na łóżku przykryta kołdrą i patrzyłam się zamglonymi oczami w ścianę. Ciągle myślałam co mam zrobić , jak postąpić i koniec końców sama sobie przeczyłam. Kłóciłam się sama z sobą i nie potrafiłam znaleźć wyjścia , które zadowoli serce i rozum. Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk telefonu, który uparcie dzwonił już którąś godzinę. W końcu zebrałam się w sobie i wstałam z łóżka. Poszłam do salonu i wzięłam do ręki telefon :
-Nieodebrane połączenia od "Jay" - 23 
-Nieodebrane połączenia od "Tom"- 15
-Nieodebrane połączenia od "Siva"- 9
-Nieodebrane połączenia od "Max"- 12
W chwili gdy miałam telefon ręce po raz 24 zadzwonił Jay :
- Tak ? - wychrypiałam głosem , którego sama nie poznałam
- Bonnie ? Boże ... ty żyjesz ! Nareszcie odebrałaś ! Czemu nie odbierasz ?! - wydarł się do słuchawki
- Leżę w łóżku i zdycham , nie miałam tyle mocy w sobie , żeby wstać i odebrać.
- Bonnie ... dzwonię bo ... tylko błagam cie nie denerwuj się ...- zaczął dziwnie chłopak 
- Jay, co się stało ? - spytałam cicho
- Nie możemy znaleźć Nathana , zniknął wczoraj po waszej rozmowie. Zostawił tylko kartkę z napisem : "Nie szukajcie mnie".

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wybaczcie , że tak długo ale najpierw sadziłam las a potem byłam na wycieczce i nie miałam jak dodać :/
Ale wracam z tym o to rozdziałem ^^
Mam nadzieję , że panie są zadowolone :p
Next bs szybciej niż ten rdz obiecuje ! :****
Kocham was laski ! <333333333

wtorek, 30 kwietnia 2013

Rozdział 28

Grałam właśnie "Glad You Came" gdy usłyszałam upragniony dźwięk telefonu . Zerwałam się z łóżka w locie odkładając na bok gitarę i złapałam telefon - Nathan :
- Nareszcie dzwonisz ! - zapiszczałam do telefonu 
- Wybacz ale nie mogliśmy znaleźć walizki Maxa a potem dopadły nas fanki , tak to zadzwoniłbym wcześniej - powiedział skruszony 
- Nie ma sprawy , jesteście już w hotelu ? - spytałam chodząc po salonie
- Tak , jesteśmy . Jutro z samego rana jedziemy do MTV .
- A wiesz już dlaczego nie mogłam jechać z tobą ? 
- Jeszcze nie , jak tylko dorwę BigKeva to go spytam a potem od razu zadzwonię do ciebie .
- Dobrze . 
- Bonnie ...
- Tak ?
- Tęsknie już za tobą .
- Ja za tobą też .
- Wymknę się w nocy i wrócę do Londynu , co ty na to ? - spytał ochoczo na co ja się zaśmiałam 
- Tak , na pewno ci się uda .
- Nie wierzysz mi ? Dobra , zbieram walizkę i jadę na lotnisko - usłyszałam dźwięk zasuwanej walizki 
- Nathan , uspokój się i siedź w tym LA ! 
- Ale ja to wcale nie chce być , wolałbym być z tobą .
- Wiem ale musisz tam zostać .
- Ale ja nie chce ...
- Zrób to dla mnie . 
- Ej ... nie ma tak , to chwyt poniżej pasa ! - oburzył się Nath
- Ale za to zawsze działa .
- Naprawdę chce już wracać .
- Wiem Nathan , myślisz , że ja chce siedzieć tu sama ? Muszę gdzieś wyjść w najbliższym czasie po zwariuje w czterech ścianach - powiedziałam i usłyszałam czyiś głos
- Muszę kończyć , Kevin przyszedł . Dobra idź tylko nie schlaj się tak jak z chłopakami bo nie ma kto cie pilnować ! 
- Bardzo śmieszne - parsknęłam 
- Kocham cie , Bonnie .
- Też cie kocham .
- Zadzwonię potem .
- Czekam . 
Nathan rozłączył się a ja odłożyłam telefon na stół i siadłam na kanapie . Siedziałam wyprostowana jak struna a komórka leżała idealnie równo w prostej linii do mojej ręki - żeby od razy móc ją odebrać . Czas mi się dłużył więc włączyłam telewizor , o dziwo zaciekawił mnie jeden z filmów i zaczęłam oglądać go z dużym zainteresowaniem . Byłam tak skupiona , że na dźwięk telefonu moje serce prawie wyskoczyło mi z piersi . Odetchnęłam kilka razy , żeby się uspokoić i odebrałam . Oczywiście dzwonił Nathan :
- Halo ? - wydyszałam 
- Co ci jest ? - spytał zdziwiony Nath
- Nie , nic . Przestraszył mnie dzwonek telefonu bo oglądam film .
- No to ... to ty obejrzyj ten film a ja zadzwonię jutro - powiedział Nath jakimś dziwnym głosem
- Co ? Zgłupiałeś ? Mów czego się dowiedziałeś .
Chłopak westchnął , jego głos zabrzmiał strasznie :
- Chcą cie wywalić z zespołu .
Na początku myślałam , że to głupi żart ale po ciszy po drugiej stronie dotarło do mnie , że to prawda :
- Co ? Dlaczego ? - wyszeptałam ze ściśniętym gardłem 
- Okazało się , że ludzie z wytwórni myślą , że fakt iż jesteś w zespole odbije się na The Wanted .
- Co ? - ciągle powtarzałam to jedno słowo
- No wiesz tłumaczyli mi to na zasadzie , że w szkole nauczyciel nie może uczyć swojego dziecka . Chyba chodziło im o to , że nie będę wobec ciebie obiektywny . 
Nogi się pode mną ugięły :
- Niech zgadnę , powiedzieli , że albo ja albo ty - powiedziałam to bezmyślnie 
- Tak Bonnie , właśnie tak powiedzieli .
Łzy zaczęły spływać mi po policzkach :
- Próbowałem ich przekonać ale to nic nie dało . Zaczęli gadać , że jesteś świetną gitarzystką i na pewno znajdziesz sobie świetną prace . Chłopaki pomagali mi ich przekonać , że jeśli coś będzie nie tak to ja nie będę udawać , że jest cudownie na co jeden z nich , uwaga cytuję "Widziałem was razem i obawiam się , że jesteś tak zaślepiony miłością , że gdyby walnęła cie młotkiem w łeb to mówiłbyś , że to przypadek ".
Nie docierały do mnie jego słowa . W głowie miałam jedną myśl "wywalili mnie , kazali mu wybrać i on wybrał chłopaków " :
- Bonnie ? Kochanie ja ...
- Muszę kończyć .
- Kochanie ja naprawdę próbowałem wszystkiego . Postawili mnie w takiej sytuacji ale mam nadzieję , że mnie rozumiesz ...
- Ja ... ja muszę pomyśleć . Zadzwonię ... kiedyś .
- Bonnie czekaj ! 
- Pa Nathan - powiedziałam i się rozłączyłam .
Z automatu wyłączyłam głos  telefonie bo wiedziałam , że Nathan zaraz zacznie do mnie dzwonić a ja nie mam ochoty z nim rozmawiać . Założyłam buty , wzięłam torebkę i wyszłam do sklepu . Kupiłam duże opakowanie chusteczek , mnóstwo jedzenia i słodyczy . Wróciłam do domu po godzinie obładowana zakupami . Zdjęłam buty i weszłam do kuchni trzymając w rękach pełne torby . Rozpakowałam jedną torbę i poszłam to salonu , żeby zobaczyć ile razy Nathan do mnie dzwonił . Gdy brałam telefon do ręki właśnie kończyła się próba dodzwonienia do mnie . Spojrzałam w rejestr połączeń - 63 nieodebranych połączeń ( w tym po jednym od każdego z chłopaków ) i 14 wiadomości od Nathana . Postanowiłam zobaczyć te wiadomości , przynajmniej kilka . Wszystkie wyglądały tak samo :
"Bonnie , zadzwoń do mnie , chce pogadać ! "
" Odbierz telefon ! "
" Kocham cie Bonnie i naprawdę nie chciałem , żeby tak wyszło .... "
Usunęłam wszystkie . Rzuciłam telefon na stolik i wróciłam do kuchni , zaczęłam gotować . Niestety nie wychodziło mi to zbyt dobrze - przy krojeniu warzyw przecięłam dwa palce . Przy gotowaniu - oparzyłam sobie język próbując . A kiedy smażyłam olej z patelni zaczął pryskać i wylądował na moim udzie . Żeby tego było mało , gdy już skończyłam przygotowywać posiłek postanowiłam się napić i ... rozcięłam sobie wargę pękniętą szklanką :
- Nosz do jasnej cholery ! - krzyknęłam sfrustrowana .
Zaczęłam się zaklejać plastrami i obandażowałam poparzone udo . Siadłam przy stole i zaczęłam jeść , bardzo wolno bo moja rozcięta warga nie pozwalała mi jeść normalnie . Gdy zmordowałam swój obiad pozmywałam uważając na pokaleczone ręce i siadłam w salonie . Spojrzałam na telefon - dzwonił Jay . Pomyślałam , że pewnie Nathan dzwoni z jego telefonu ale z drugiej strony to może faktycznie Loczek . Postanowiłam sprawdzić , nacisnęłam zieloną słuchawkę ale nie odezwałam się :
- Odbierz , odbierz , odbierz ... - usłyszałam zdenerwowany głos Jaya
- Jay ?
- Bonnie ? No wreszcie odebrałaś ! 
- Wybacz , myślałam , że Nathan dzwoni od was żebym odebrała .
- Kuźwa , serio dobrze go znasz bo faktycznie tak robił . Zamknąłem się w łazience w pokoju hotelowym , żeby móc z tobą spokojnie porozmawiać .
- Coś się stało ?
- Co ?! Ty jeszcze pytasz ? Chcą cie wywalić z kapeli ! 
- Już to zrobili.
- Bonnie , nie mów tak. Jeśli będzie trzeba to Nathan poruszy niebo i ziemie , żebyś została w zespole.
- Nie wydaje mi się.
- A to czemu ?
- Jakoś nic nie robił , żebym została . Tylko próbował ich przekonać czyli nie poruszył nieba i ziemi.
- Bonnie ... czy ty serio myślisz , że on robił tylko tyle ?
- No ... eee ...
- Nathan przez bite 2 godziny kłócił się z ludźmi z wytwórni. Wrzeszczał na nich jak wariat , groził i straszył ich ale oni mają go w garści. Chłopak próbował wszystkiego , my też włączyliśmy się do kłótni ale nie wiele to dało. Przykro mi Bonnie.
Zatkało mnie , czyli Nathan nie powiedział dokładnie co tam wyprawiał :
- Nath nie mówił , że aż tak się wykłócał ...
- No przecież by się nie przyznał.
- Kurwa ... a ja go olałam.
- W sumie to ci się nie dziwie.
Porozmawiałam z nim jeszcze trochę a potem Jay stwierdził , że musi kończyć bo chłopaki już wiedzą , że siedzi w łazience. Musiałam pomyśleć więc wzięłam gitarę i pograłam na niej godzinkę. Potem stwierdziłam , że muszę zadzwonić do Nathana. Wybrałam jego numer , czekałam a kolejne sygnały brzmiały w moim uchu . Już miałam się rozłączać gdy usłyszałam :
- Tak , słucham ?
To nie był głos Nathana , tylko jakieś dziewczyny.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeeestem :D
Wróciłam dopiero teraz ale miałam egzaminy i mój mózg nie był w stanie wymyślić normalnego rozdziału :p
Niestety na weekend majowy wyjeżdżam więc nie bd komentować waszych rdz :/
Ale bd czytać ^^
To do nexta laski :)
Kocham was <3333333333